Przekształcenie cierpienia i szczęścia w Oświecenie

Dzigme Tenpe Nyima
PRZEKSZTAŁCENIE CIERPIENIA I SZCZĘŚCIA W OŚWIECENIE

HOŁD

Skłaniam się przed Szlachetnym Awalokiteśwarą:

Zawsze szczęśliwy ze szczęścia innych,
a głęboko smutny kiedy cierpią
Wielkości, która w wpełni zrealizowała
szlachetne przymioty
i zrozumienie Wielkiego Współczucia
I która wyrzeka się zarówno swojego
szczęścia jak i cierpienia.

WSTĘP

Podaję tu podstawowy przekaz pisemny dotyczącego tego, jak użyć
zarówno szczęścia jak i cierpienia jako ścieżki do Oświecenia. Wiedza ta
jest konieczna dla prowadzenia życia duchowego, jest więc niezbędnym
narzędziem dla czujących istot. Na świecie nie ma cenniejszej nauki.
Zawiera ona dwie części: (1) jak użyć cierpienia jako ścieżki oraz (2) jak
użyć szczęścia jako ścieżki. Podejście każdej z tych metod zostało
wyjaśnione najpierw poprzez prawdę relatywną, a następnie ostateczną.

Część 1:
JAK UŻYĆ CIERPIENIA JAKO ŚCIEŻKI DO OŚWIECENIA

A. Z PUNKTU WIDZENIA PRAWDY RELATYWNEJ

Jeśli przyzwyczaicie się dostrzegać cierpienie za każdym razem, kiedy
zostajecie zranieni przez czującą istotę lub cokolwiek innego, to nawet
najmniejszy problem będzie przyczyną niezmiernej udręki umysłu. Jest tak
dlatego, że cechą wszelkiej percpecji czy idei, szczęśliwej czy bolesnej,
jest nabieranie mocy poprzez powtarzanie, a moc repetywna doświadczenia
rośnie stopniowo. Po pewnym czasie takie postrzeganie stanie się w dużej
części bezpośrednią przyczyną nieszczęść i szczęście nie będzie miało u
was żadnej szansy. Jeżeli nie uznacie, że wszystko zależy od tego jak
umysł rozwija to przyzwyczajenie i jeśli będziecie obwiniać jedynie
czynniki zewnętrzne i sytuacje, płomienie cierpienia, negatywnej karmy i
agresji rozpełzną się jak nie kończąca się smuga dymu. Nazywamy to:
wszystkie zjawiska i percepcje jawią się nam jako wróg (cały świat staje
się nam wrogi). Bardzo dogłębnie powinniście zrozumieć to, co następuje:
jedynym powodem, dla którego czujące istoty tej zdegenerowanej epoki
dręczone są przez tyle cierpienia, jest owa słabość ich jasnej świadomości
rozróżniającej. Ale nie czuć się zranionym przez przeszkody jakie
stwarzają wrogowie, choroby albo szkodliwe wpływy, nie oznacza tego, że
można je wszystkie odegnać raz na zawsze. Staną się one jedynie przeszkodą
w praktykowaniu ścieżki do Oświecenia. Aby to osiągnąć, powinniście, po
pierwsze, pozbyć się postawy, w której chcecie tylko nie cierpieć, a po
drugie, przyjąć tę, w której realnie cieszycie się, że cierpienie się
pojawia.

A.1. Odrzucenie postawy, w której nie chcecie doświadczać cierpienia

Za każdym razem przekonujecie samych siebie – opierając się na swoim
własnym doświadczeniu – o zbędności ostrego bólu, który pociąga za sobą
uznanie cierpienia za jedynie czysto szkodliwe i niepożądane. Zwróćcie
uwagę, przez jaki stan napięcia nerwowego, przez jaką udrękę
przechodzicie, tylko dlatego, że bronicie się przed nim. Jednocześnie
próbujecie za każdym razem powracać do myśli: “Począwszy od teraz, bez
względu na to jakiemu cierpieniu musiałbym stawić czoła, zachowam spokój”
i trenujcie rozwijanie silnego poczucia odwagi.

(a) Zbędność osądu, że cierpienie jest tylko szkodliwe i niepożądane
Jeżeli możecie zrobić coś, aby rozwiązać problem, to nie warto się
martwić, a jeśli nie możecie sobie poradzić, martwienie się też nie
pomoże.

(b) Ból i związane z nim ogromne napięcie
Jeżeli zachowacie spokój, siła waszego umysłu sprawi, że z łatwością
zniesiecie nawet najcięższe cierpienie i wyda się ono równie lekkie i
niematerialne jak puch. Lecz jeśli jesteście zdominowani przez niepokój,
to najmniejszy nawet problem będzie absolutnie nie do zniesienia, ponieważ
wasz umysł będzie dręczony przez wieczne strapienie.
Na przykład: jeśli myślicie właśnie o pięknej kobiecie albo mężczyźnie i
próbujecie pozbyć się pożądania i przywiązania, to tylko was to wyczerpie.
Tak samo, koncentrując się intensywnie na bolesnych cechach cierpienia,
będziecie niezdolni do rozwinięcia najmniejszej wytrzymałości czy
cierpliwości. A zatem, jak zostało to powiedziane w wyjaśnieniach o
zapieczętowaniu drzwi wrażeń, nie powinniście skupiać się na cierpieniu,
bo dacie się złapać jego cechom, ale raczej powinniście przyzwyczajać się
do sprowadzenia umysłu do siebie, “do domu”, gdzie pozostaje on w swojej
własnej, naturalnej przestrzeni, tam gdzie przebywa też praktyka
medytacji.

A.2. Gdy pojawia się cierpienie, pracujecie nad utrzymaniem radości

Pracujcie nad rozwijanie odczuwania radości w tym, że cierpienie
postrzegacie jako pomoc na ścieżce. Jakiekolwiek by nie było cierpienie,
które przychodzi, jeśli nie możecie za każdym razem zastosować praktyki,
która odpowiada możliwościom waszego umysłu, będzie wam bardzo trudno o
sukces. Możecie spędzić dużo czasu na kontemplowaniu ogólnej idei
posiadania “skutecznych środków”, a używanie cierpienia jako ścieżki może
stać się pewnym dobrodziejstwem, lecz końcowy rezultat będzie “bardziej
odległy niż ziemia od nieba”.
A zatem używajcie cierpienia jako podstawy do wykonywania następujących
praktyk:

(a) Użycie cierpienia w treningu wyrzeczenia.
Uznajcie, że dopóki błądzicie w samsarze bezsilni i całkowicie zależni,
przychodzące cierpienie nie jest czymś niesprawiedliwym czy krzywdzącym,
ale jest samą naturą samsary. A jeśli tak trudno jest znieść
najdrobniejsze choćby cierpienie i ból “szczęśliwych światów”, nie ma co
nawet wspominać o cierpieniu “niższych światów”. Pozwólcie powstać
głębokiemu uczuciu smutku i rozczarowania, myśląc: “Niestety! Samsara jest
niekończącym się i bezdennym oceanem cierpienia” i zwróćcie myśli w stronę
wyzwolenia.

(b) Użycie cierpienia w treningu przyjęcia schronienia.
Pomyślcie: “W czasie wszystkich moich kolejnych istnień, w obliczu
ciągłego bólu i strachu, jedynym źródłem schronienia, które nigdy nie
zawodzi, jest Budda, Dharma i Sangha – Trzy Klejnoty. Trzeba więc, abym
całkowicie zdał się na nie. Bez względu na to, co się nie zdarzy, nigdy
się ich nie zaprę”. Uczyńcie z tego stanowcze przekonanie, a następnie
praktykujcie przyjęcie schronienia.

(c) Użycie cierpienia dla pozbycia się arogancji.
Spójrzcie jak brak wam niezależności, jak nigdy nie możecie przezwyciężyć
kontroli sprawowanej przez cierpienie. Następnie zdecydujcie położyć kres
miłości własnej i dumie, oraz pogardzie i lekceważeniu dla innych, które
niszczą wszystko, co dobre i pozytywne.

(d) Użycie cierpienia w oczyszczeniu czynów negatywnych i
szkodliwych.
Suma doświadczonych cierpień i cierpień jeszcze większych, których nie
możecie sobie nawet wyobrazić, nie ma innnej przyczyny, niż wasze własne,
szkodliwe i negatywne czyny. Zastanówcie się więc dokładnie nad:
- nieomylnością karmy, prawem przyczyny i skutku
- tendencją karmy do niekończącego się wzrostu
- pewnikiem, że nigdy nie staniecie w obliczu rezultatów czegoś, czego nie
zrobiliście
- nad tym, że każdy wykonany czyn, bez względu na to jaki by nie był,
nigdy nie zginie.
Dlatego powinniście uświadomić sobie, że jeśli naprawdę nie chcecie
cierpieć, musicie się wyrzec ich przyczyn, to znaczy negatywnych działań.
Całą energię skoncentrujcie na rozpoznaniu tego faktu i oczyszczeniu – za
pomocą czterech mocy – wszystkich negatywnych czynów, które
nagromadziliście do tej pory, oraz stanowczo zdecydujcie się unikać
popełniania ich na przyszłość.

(e) Użycie cierpienia dla znalezienia radości w czynach pozytywnych.
Przyznajcie, że jeśli – będące przeciwieństwem cierpienia – szczęście
naprawdę was porywa, powinniście zrobić wysiłek, aby praktykować przyczyny
szczęścią, którymi są czyny pozytywne. Przemyślcie to na różne sposoby i
obszernie, pomyślcie co zrobić, by pomnożyć czyny pozytywne i dobroczynne.

(f) Użycie cierpienia jako treningu do współodczuwania.
Pomyślcie: dokładnie tak jak i wy, wszystkie inne czujące istoty gnębione
są przez takie same cierpienie, albo przez jeszcze większe. Wprawiajcie
się w myśleniu: “jak by to było dobrze, gdyby one też były wolne od całego
tego cierpienia”. Takie nastawienie uświadomi wam jak należy praktykować
miłującą dobroć i udzielać pomocy nieszczęśliwym.

(g) Użycie cierpienia do medytacji nad pojęciem mówiącym, że “inne
istoty są ważniejsze od nas”.
Ponieważ bezpośrednim powodem, dla którego nie jesteśmy wolni od
cierpienia jest to, że od niepamiętnych czasów miłujemy samych siebie jako
istotę najważniejszą, teraz powinniśmy praktykować, myśląc: “Będę miłować
tylko innych, gdyż jest to źródło wszelkiego szczęścia i dobrego
samopoczucia”.
Kiedy staje się z cierpieniem twarzą w twarz, ogromnie trudno jest użyć go
jako drogi. Dlatego najważniejsze jest uprzednie zapoznanie się z
praktykami, by móc zastosować je w trudnych sytuacjach. Szczególnie celowe
jest więc stosowanie jednej praktyki, która wam odpowiada i której sami
wyraźnie doświadczyliście. Nie wystarcza stwierdzenie prostego faktu, że
cierpienie staje się pomocą w praktyce. Powinniśmy rzeczywiście rozwinąć
trwałe i ciągłe uczucie silnej radości, która płynie z wdzięczności, że
zdaliśmy sobie z tego sprawę.
Za każdym razem, kiedy praktykujecie, zdajcie sobie sprawę z tego, że
cierpienie, którego właśnie doświadczacie, ogromnie wam pomaga w
osiągnięciu wilekiego spokoju, wielkiego trwałego szczęścia wyższych
światów i samego wyzwolenia, które są tak trudne do osiągnięcia, a raz
osiągnięte, są trwałe. Następnie, nawet jeśli cierpienie jest bardzo
intensywne, przeobrazi się ono w rodzaj radości o mieszanym smaku, jak
cukierek z pieprzu, miodu i kardamonu. Przemyślcie to głęboko, raz i
jeszcze raz. Przyzwyczajcie się do tego uczucia wewnętrznego spokoju i
zadowolenia. Kiedy to osiągniecie, siła dobrego samopoczucia, które zaleje
wnętrze umysłu sprawi, że cierpienie stanie się niezauważalne. Zdolność
umysłu do pozostania niezmąconym i niezranionym przez cierpienie, stanowi
realny miernik przezwyciężenia choroby cierpliwością. Tę samą metodę
stosuje się po to, aby pokonać wrogów i szkodliwe wpływy.
Jak zostało to już objaśnione, odwrócenie postawy, polegającej na nie
chceniu cierpienia, jest bazą przekształcenia cierpienia w ścieżkę. A to
dlatego, że dopóki się załamujecie i wasz umysł burzy się w nerwowości i
niepokoju, jest to po prostu niemożliwe. Trenując realnie przekształcenie
cierpienia w ścieżkę, dzięki zadowoleniu odkryjecie też nową siłę, a w
miarę postępów w praktyce, wykorzystując cierpienie, staniecie się coraz
bardziej zadowoleni. Jest powiedziane: “Jeżeli stopniowo się wyćwiczycie,
zaczynając od małych problemów i niewielkiego cierpienia, to w miarę
postępu na ścieżce będziecie zdolni podjąć się nawet dużych problemów”. W
ten sposób powinniśmy do tego podejść, ponieważ niezwykle trudno jest
doświadczyć czegoś, co znajduje się poza naszym umysłem.
Pomiędzy sesjami medytacyjnymi módlcie się do lamy i Trzech Klejnotów o
moc przekształcenia cierpienia w ścieżkę. A kiedy umysł stanie się
silniejszy, składajcie ofiary Trzem Kljenotom i negatywnym siłom,
nalegajcie, aby stawiały was w sytuacjach trudnych po to, abyście mogli
pracować nad wzmocnieniem waszej praktyki. Powinniście wtedy być zawsze
weseli, ufni i głęboko radośni. Kiedy zaczniecie trening, najważniejsze
jest to, aby być na uboczu zajęć i rozrywek. Pośród codziennych zajęć
możecie znaleźć się pod wpływem różnego rodzaju źle poinformowanych
przyjaciół, którzy będą was pytać: “Jak możesz znosić takie cierpienia i
upokorzenia?” Kłopotanie się wrogami, rodziną i posiadanymi przedmiotami
zaćmi waszą jasną świadomość i zakłóci umysł aż do utraty kontroli i
popadnięcia w złe przyzwyczajenia. Na dodatek zagubicie się w różnych
dających rozrywkę przedmiotach i sytuacjach. W samotności odosobnienia,
gdzie nic z tego wszystkiego nie istnieje, wasza Rigpa (pierwotna
świadomość) będzie bardzo jasna, wskutek czego umysłowi będzie się łatwiej
uspokoić a wam skoncentrować. Dokładnie z tego powodu, kiedy praktykujący
czod (“ocięcie ego”) zaczynają trenować umysł w “usunięciu
cierpienia”, odkładają na później praktykę używania cierpienia pośród
rozrywek i zła stwarzanego przez ludzi. Praktykują z iluzorycznymi
zjawiskami bóstw i demonów, na cmentarzach i w innych dzikich i odludnych
miejscach. Odosobnienie służy nie tylko po to, aby nie poruszyć umysłu
jakąś sytaucją czy cierpieniem, ale żeby ponadto móc wydobyć z tego
wszystkiego zadowolenie i spokój umysłu. Powinniście położyć kres postawie
nie chccenia, na przykład – od wewnątrz – chorób, a z zewnątrz, złych
duchów i sprowadzających zwątpienie dyskusji. Poszukujcie raczej uczucia
zadowolenia i radości. Aby tego dokonać, musicie przestać uznawać
zagrożenie czy niebezpieczeństwo za zło i całą waszą energię skierować w
wysiłek, aby ujrzeć, że jest ono owocne, wartościowe i pozytywne. Czy coś
jest zabawne, czy nie, zależy to całkowicie od sposobu, w jaki odbiera to
umysł. Przykładowo, jeśli ktoś narzeka na niedoskonałość rozrywek i
przyjemności świata, to nawet jeśli jego majątek wzrośnie a otoczenie się
poszerzy, będzie jeszcze bardziej zmęczony i zdegustowany tym wszystkim. I
odwrotnie, osoba, która uważa światowe przyjemności za źródło zadowolenia,
będzie dążyła do powiększenia swoich bogactw i podniesienia swojej
pozycji.
Dzięki tego rodzaju treningowi umysłu:
- wasz umysł i charakter stają się łagodniejsze i giętkie
- umysł stanie się szerszy i bardziej otwarty
- będziecie łatwiejsi we współżyciu
- będziecie odważni i ufni
- nie będziecie mieli przeszkód w praktykowaniu
- negatywne okoliczności okażą się wspaniałe i dobrze wróżące
- wasz umysł osiągnie szczęście i zadowolenie płynące z wewnętrznego
spokoju.
Po to, aby w tej zdegenerowanej epoce praktykować ścieżkę do Oświecenia,
nie możecie być pozbawieni tego rodzaju tarczy. Kiedy nie jesteście na
łasce cierpienia spowodowanego przez niepokój, ulotnią się nie tylko
wszystkie pozostałe rodzaje cierpienia, ale nawet choroby znikną same z
siebie, w sposób naturalny.
Święci przeszłości mieli kilka przysłów, które mogą wam pomóc: “Kiedy nie
jesteście wzburzeni byle czym, umysł nie będzie zakłócony. Jeżeli umysł
nie jest zakłócony, również wewnętrzne powietrze (lung) nie będzie
zakłócone. W konsekwencji umysł pozostanie niezmącony i koło trwałego
szczęścia będzie się obracać”. Inne powiedzenie głosi: “Ptaki znajdują
łatwy pokarm na koniach i osłach, które mają na grzbiecie zrobaczywiałe
rany”. Tak samo umysły negatywne znajdują łatwą okazję ranienia osób,
które mają wieczną skłonność do strachu. Z dużym trudem przychodzi im
natomiast ranić tych, których usposobnienie jest ufne i zrównoważone.
Wskutek tego ci, którzy widzą, wiedzą, że wszelkie szczęście i wszelkie
cierpienie zalężą całkowicie od umysłu. Szukają więc spokoju i szczęścia
wewnątrz umysłu, ponieważ wszelkie powody szczęścia istnieją całkowicie w
nas samych i nie zależą od niczego z zewnątrz. Nikt nie może zostać
zraniony przez jakiekolwiek zło pochodzące od czujących istot czy
czegokolwiek innego. Dotyczy to również chwili śmierci. Jeśli osiągnięcie
ten stan umysłu, będziecie zawsze wolni. Samadhi Buddy – “przeniknięcie
szczęściem wszystkich zjawisk” – uzyskuje się dokładnie w ten sposób. Tym
niemniej ci, którzy tego nie wiedzą, gonią za zewnętrznymi obiektami, w
których mają nadzieję znaleźć zadowolenie. Jakie jednak by w istocie nie
było szczęście, które osiągają, małe czy duże, zawsze kończy się ono jak w
przysłowiu: “To nie wy sterujecie, to sytuacja trzyma was za głowę”. Tylko
porażka za porażką, nic się nie udaje, niczego nie możecie zakończyć i
robicie błędy w ocenie. Wrogowie i złodzieje nie muszą się wysilać, żeby
was skrzywdzić i nawet najlżejsza krytyka odbiera wam szczęście. “Bez
względu na to, jak długo wrona by nie zajmowała pisklęciem kukułki, nie
zrobi z niego wrony”. Wasz umysł staje się więc po prostu niewydolny i
rozregulowany. Nie ma wtedy niczego, co by nie było męczące dla bogów,
źródła rozpaczy, które by nie było szczęściem dla czarnych charakterów,
a wszystko stanowi cierpienie dla nas samych. Ta “rada z serca” zbiera w
skorupce orzecha sto różnych zasadniczych punktów. Istnieje wiele innych
sposobów akceptacji cierpienia, umożliwiających doświadczenie
praktykowania ich jako ścieżki, jak i wiele innych tajemnych wyjaśnień o
użyciu choroby i szkodliwych wpływów, czego uczy na przykład tradycja
szidzie (“przywrócenia spokoju”).
Tutaj podano tylko główne zarysy, to znaczy to, jak zaakceptować
cierpienie. Są one łatwe do zrozumienia, opierają się na naukach
szlachetnego Śantidewy i jego mądrych uczniów.

B. Z PUNKTU WIDZENIA PRAWDY OSTATECZNEJ

Opierając się na rozumowaniu (na przykład odrzuceniu “czterech
skrajności”), możecie wykazać, że nie istnieją takie rzeczy jak negatywne
okoliczności czy cierpienie. Doprowadzając więc umysł do najwyższego
spokoju śunjaty (pustki), stanu naturalnego umysłu “takim jaki jest” –
pozostańcie w nim. W tym stanie nie można znaleźć nawet nazwy negatywnych
okoliczności czy cierpienia. Kiedy wychodzicie z tego stanu, sposób, w
jaki cierpienie wyłania się w waszym umyśle, nie jest już tym samym, co
poprzednio, gdy pojawiały się strach i wzburzenie. Możecie je przemóc,
uznając je za próżne, jak zwykłe słowa. Nie trzeba chyba więcej o tym
mówić.

JAK UŻYĆ SZCZĘŚCIA JAKO ŚCIEŻKI DO OŚWIECENIA
A. Z PUNKTU WIDZENIA PRAWDY RELATYWNEJ

Za każdym razem, kiedy przychodzi szczęście albo coś, co je powoduje, to
jeśli oddacie się pod ich kontrolę, zaczną wzrastać cechy takie jak
wyniosła arogancja, zarozumiała miłość własna czy lenistwo. Zablokuje to
wam całkowicie drogę duchowego rozwoju. Bardzo trudno jest nie poddawać
się ich kontroli, gdyż – jak powiedział Phadampa Sandzie – “Ludzie mogą
stawić czoła wielkiej niedoli, ale tylko niewielkiemu szczęściu”.
Dlatego powinniście spojrzeć na to pod różnymi kątami, by zobaczyć, że
wszystko, co istnieje jest z natury nietrwałe i pełne bólu. Rozwińcie
głębokie uczucie rozczarowania samsarą i zróbcie wysiłek, aby wstrzymać
umysł przed dryfowaniem w beztroskę nieuwagę. Zastanówcie się nad faktem,
że wszystko, co ten świat może ofiarować ze szczęścia i bogactw
materialnych – nawet jeśli ma swoje dobre strony – jest jedynie błahością,
miernością i przysparza wszelkiego rodzaju trudności.
Budda powiedział: “Bardzo trudno jest osiągnąć Oświecenie, jeśli wolność
jest ograniczona cierpieniem. Dla osoby szczęśliwej jest to całkiem
łatwe”. Powinniście być świadomi, że możliwość praktykowania Dharmy w
stanie szczęścia jest wielką szansą i wielką zasługą. Na wszystkie możliwe
sposoby powinniście zamienić to szczęście w Dharmę. A ponieważ spokój i
zadowolenie nieustannie wyłaniają się z Dharmy, powinniście ćwiczyć
wzajemne wspieranie się Dharmy. Jeśli nie, będzie to trochę jak próba
ugotowania wody w drewnianym garnku.
Należy rozumieć, że esencją tej nauki jest zastosowanie do praktyki Dharmy
całego spokoju lub całego szczęścia, które nas raduje. Jest to widzenie
Ratnavali (Różańca klejnotów) Nagardżuny. Nawet jeśli jesteście
szczęśliwi, ale nie zdajecie sobie z tego sprawy, nie stanie się to nigdy
tym, czego moglibyście użyć do praktyki Dharmy. Aby więc zaradzić faktowi
spędzenia całego życia w nadziei jeszcze większego szczęścia, z wieloma
projektami i zajęciami, powinniście utrzymywać “nektar zadowolenia” tym,
co już macie i tym samym wprowadzić tę naukę w życie.
Istnieją jeszcze inne sposoby użycia szczęścia jako ścieżki, oparte na
przypomnieniu sobie dobroci Buddy, Dharmy i Sanghi oraz na wyjaśnieniach
mówiących o tym jak wyćwiczyć się w bodhicitcie, na razie jednak to wystarczy. Po to, aby móc użyć cierpienia i szczęścia jako ścieżki, trzeba
znaleźć się w samotni odosobnienia, wykonując praktyki oczyszczające i
gromadzące zasługę.

B. Z PUNKTU WIDZENIA PRAWDY OSTATECZNEJ

W tym przypadku jest tak samo, jak przy użyciu cierpienia jako ścieżki.

ZAKOŃCZENIE

Jeśli nie możecie praktykować w chwili, kiedy cierpicie, z powodu
presji, jaką wywiera to na wasz umysł i nie możecie praktykować, gdy
jesteście szczęśliwi, ponieważ przywiązujecie się do waszego szczęścia,
nigdy nie znajdziecie żadnej chwili, kiedy moglibyście praktykować. Dla
praktykującego Dharmę nie ma rzeczy większej wagi, ani nic bardziej
użytecznego od powyższych wyjaśnień. Jeśli zaczniecie ją praktykować, to
bez względu na to, gdzie byście nie żyli, w miejscu odosobnienia czy w
mieście, bez względu na to, w jakim towarzystwie byście nie przebywali,
złym czy dobrym, bez względu na to, co by się wam nie przydarzyło,
bogactwo czy bieda, radość czy nieszczęście i bez względu na to, czego
byście nie usłyszeli, pochwałę czy krytykę, dobre czy złe słowa – nie ma
najmniejszych obaw, że mogłoby coś was zranić. Dlatego też nosi ona nazwę
jogi podobnej do lwa, nie znającej obaw ani wahania. Bez względu na to,
czego byście nie zrobili, wasz umysł będzie zadowolony, otwarty,
przestrzenny i odprężony. Wasz charakter będzie czysty i w końcu stanie
się zrealizowany. Nawet jeśli fizycznie żyjecie w kraju nieczystym, wasz
umysł będzie się cieszyć blaskiem szczęścia i niepojętą rozkoszą, tak jak
bodhisattwowie w czystych krainach. Jest to dokładnie to, co mówią
szlachetni kadampowie:

Kiedy będziecie zupełnie sami,
Waszymi towarzyszami niedoli będą
Opanowanie szczęścia i wyrugowanie cierpienia
A kiedy zachorujecie, staną się waszymi lekami.

Złotnicy usuwają domieszki ze złota, topiąc je w ogniu, nadając mu
giętkość i płucząc w wodzie wiele razy. Tak samo jest z umysłem. Jeśli
używając szczęścia jako ścieżki, wyjaśnicie i oczyścicie wasz umysł,
osiągniecie nadzwyczajne samadhi, dzięki któremu wasze ciało i umysł będą
w stanie zrobić wszystko, czego sobie tylko zażyczycie. Osobiście czuję,
że ta praktyka jest najgłębsza i najważniejsza dla powiększenia
dyscypliny, która jest źródłem wszystkiego, co pozytywne i negatywne. A to
dlatego, że nieprzywiązywanie się do szczęścia daje podstawę szczególnie
dla dyscypliny rezygnacji i że brak lęku przed cierpieniem sprawia, że
dyscyplina ta staje się absolutnie czysta.
Jest powiedziane:

Hojność jest fundamentem dyscypliny
Cierpliwość jest czyścicielką dyscypliny.

Jeżeli teraz wprawiacie się w tę praktykę, to kiedy dojdziecie do
najwyższych dróg:

Pojmiecie, że wszystkie zjawiska są jak ułuda
I że wszystkie kolejne narodziny są jak spacer po parku.
Czy będzie to w pozytywnych czy negatywnych chwilach,
W dobrobycie czy w bankructwie,
Nie będziecie odczuwać żadnego strachu
Przed negatywnymi emocjami czy cierpieniem.

Oto kilka przykładów wziętych z życia Buddy. Przed osiągnięciem
Oświecenia, Budda zrezygnował z pozycji Władcy Wszechświata, uznając, że
jest ona jak ze słomy i żył nad brzegiem rzeki Naraidżniana, nie cierpiąc
w żaden sposób z powodu praktykowanych srogich umartwień.
Pokazuje to, że chcąc pojąć “nektar” Oświecenia dla własnego dobra, należy
mieć “jeden smak” (czyli nie czynić żadnej różnicy pomiędzy szczęściem a
cierpieniem). A kiedy Budda osiągnął Oświecenie, królowie ludzi i bogów
postawili jego stopy na swoich głowach, ofiarowując mu swój hołd,
służących i wszystko, czego potrzebował. Jednocześnie bramin Bharadwadża
zwymyślał go i skrytykował go po strokroć, a córka pewnego bramina
oskarżyła go o złe prowadzenie się. W owym czasie przez trzy miesiące
żywił się zgniłym końskim sianem w kraju króla Agnidatty. Nie pojawiło się
jednak w nim choćby najdrobniejsze wahnięcie umysłu, ani w górę, ani w
dół. Był jak góra Meru, która trwa niezachwianie na wietrze. Wy też
powinniście osiągnąć ten “jeden smak”, aby działać dla dobra wrażliwych
istot.

Poleć znajomym...
  • email
  • Digg
  • Facebook
  • MySpace
  • Twitter
  • Blip
  • Wykop
  • Grono
  • Kciuk.pl
  • Śledzik

Duchowa ścieżka

Sogyal Rinpocze
BEZPOŚREDNIE DOŚWIADCZENIE MEDYTACYJNE

Pogląd na całą duchową ścieżkę widzianą w świetle
doświadczenia medytacyjnego.

Dedykowane szczęściu wszystkich czujących istot.

Reakcją na materializm naszego stylu życia jest wzrastający głód bardziej
satysfakcjonującej alternatywy. Częścią tego stała się rosnąca świadomość
i zaznajomienie się z różnymi podejściami duchowymi. To, co zaczęło się w
latch 60-tych jako moda, z wolna staje się coraz bardziej autentyczne i
zrównoważone, a nacisk kładzie się na poważną praktykę. Bez względu na to,
czy jesteśmy hinduistami, buddystami, chrześcijanami czy muzułmanami,
spoglądamy na siebie na bardziej otwartym i uprzejmym poziomie.
Zapał uczniów z Zachodu do pracy z duchowymi dyscyplinami ujawnia zarazem
potencjalne niebezpieczeństwo lgnięcia do fascynacji i koloru zewnętrznych
pułapek, zamiast do istoty dyscypliny oraz wykorzystywanie ścieżki do
usprawiedliwiania i upiększania wycieczek ego. Prawdziwa podróż jest
procesem porzucenia ego.

ŹRÓDŁA POMIESZANIA

Źródła pomieszania możemy zrozumieć dopiero wtedy, gdy jesteśmy
oświeceni. W nauczaniu Buddy przedstawia się to jako pewnego rodzaju
proces, który został nam przekazany przez wielkich nauczycieli. Proces sam
w sobie jest iluzją. Wyzwolenie jest możliwe w każdej chwili. Jesteśmy
odpowiedzialni i zachowujemy pełną kontrolę. Pomieszanie nie jest grzechem
pierworodnym.
Jest to wyjaśnienie tego, jak się rzeczy miały i jakie są, nawet jeśli
musi to być bardzo ogólna i krótka analiza, ponieważ zawiłości pomieszania
są tak bardzo niestałe.
Umysł w jakiś sposób w mgnieniu oka się rozproszył. Mówiąc uczciwie, nie
wiemy jak, ani kiedy do tego doszło. W tym sensie znikąd i bez żadnego
powodu pojawia się poczucie utraty i lęk. W tym lęku i utracie chwytamy tę
przestrzeń jako dwie odrębne rzeczy: “ja” i to co “inne”. Chwytamy się
ja i z punktu widzenia “ja” próbujemy odnosić do tego co “inne”.
Niewiedza na temat tego, czym jest związek “ja” i “innego” sprawia, że
cała ta struktura wydaje się być jeszcze bardziej trwała ciągle więc
istnieje lęk.
Jest to tak zwane “ego”.
Ego czuje właściwości swego otoczenia i reaguje na nie w sposób
impulsywny:
chwyta się tego, co jest atrakcyjne, odrzuca to, co jest nieprzyjemne lub
budzi grozę, a także ignoruje to, czego w obrębie swego terytorium nie
uznaje, ani nie postrzega jako znajomego.
Wówczas zjawiska zostają schludnie uporządkowane i w “inteligentny” sposób
podzielone na kategorie. Jeżeli pojawia się coś, co może dla nas stanowić
groźbę lub przeciwieństwo, odpowiadamy agresją, namiętnością lub
niewiedzą.
Ostatnią fazą w tym procesie jest stworzenie kompletnych fantazyjnych
światów, aby dodać barw i “połysku” naszemu “ego”, utrzymywać go w stanie
oszołomienia i zahipnotyzowania w strachu przed sobą.
Ten postępujący bez wytchnienia, samouwieczniający się proces jest “prawem
karmy” (działaniem opartym o ego). Negatywne działanie ma miejsce wówczas,
gdy “pogląd ego” zachowuje się w sposób egoistyczny, mając na uwadze cele,
które bronią i pobłażają sobie. Pozytywne działanie jest wtedy, gdy działa
się z większą czystością motywu.
Jednak bez względu na to, czy działania są pozytywne czy nie – wszystkie
one są karmą.
Każde działanie zawiera w sobie skutek, który z kolei żywi przyczynę
kolejnego skutku. Każde działanie nie tylko powoduje bezpośredni skutek,
lecz także stwarza pogłos, stwarzający odpowiednie okoliczności.
Przypomina to wrzucenie kamienia z łodzi do stawu, fale i wibracje
spowodowane wstrząsem, zaczynają kołysać łodzią, z której wyrzucono
kamień. Nikt nie jest w stanie uniknąć bezpośredniego skutku przyczyny,
podczas gdy skutki uboczne mogą zostać łatwo zmodyfikowane. Ponieważ nie
widzimy bezpośredniego skutku określonej przyczyny, czyli karmicznego
wzorca, wydaje się, że nasze działanie łączy się z innym, szczególnie
wtedy, jeśli robimy tak wiele rzeczy z tak dużą prędkością i niewielkim
poczuciem świadomości (nasze życie nie jest proste). Powoduje to powstanie
w naszej pamięci apatii, z trudem przypominamy sobie rzeczy, które miały
miejsce kilka godzin temu. Sami zobaczmy cały wzorzec wydarzeń.
Jednak czasami mamy silną intuicję lub poczucie winy, które mówi nam,
które z naszych działań spowodowało powstanie konkretnego skutku czy
sytuacji.
Ten pozornie trwały proces przesłania wszelką możliwość ucieczki. Dochodzi
do niego za pośrednictwem ciała, mowy i umysłu i stopniowo zasypuje nas,
warstwa po warstwie, neurozami, zahamowaniami umysłu czy uprzedzeniami,
blokami w komunikacji, a nawet złym funkcjonowaniem ciała. Stwarzają one i
żywią nawykowe tendencje, które bardzo trudno jest choćby zobaczyć, i
wskutek tego zmienić, ponieważ są przenikające i tak bardzo nasyciły nasze
życie. Szczególnie prawdziwe jest to w przypadku przywiązań emocjonalnych,
takich jak:
- pochwała i obmowa
- nabytek i strata
- przyjemność i ból
- przyjemne i szorstkie słowa.
Nasze przywiązania posiadają magnetyczną siłę przyciągającą, która nas
niewoli. Nawet jeśli rozumiemy je intelektualnie, dominują nad nami i nie
potrafimy się ich pozbyć.
Każde działanie stwarza odpowiedni skutek, który z kolei oddziaływuje na
naszą sytuację, taka jest natura zmiany. Innymi słowy, działanie bez
zmiany czy nietrwałości jest nie do pomyślenia i vice versa.
Nietrwałość to proces pobudzany przez karmę i doświadczany jako nie
kończący się proces frustracji i braku zadowolenia.
Ostateczną naturą nietrwałości jest śunjata (pustka). Nic nie jest w
sposób wrodzony rzeczywiste, wszystko jest przemijającym przedstawieniem.
Wszystko nieustannie przechodzi przez narodziny i śmierć nawet
nietrwałość jest nietrwała. Istnieje tylko seria poruszeń istnienia,
zupełnie z sobą nie związanych, które same z siebie wspaniale działają.
Omamieni, próbujemy powiązać z sobą chwile, jakby próbując dwukrotnie umyć
te same brudne ręce w tej samej bieżącej wodzie. Próbujemy zamrozić proces
zmiany, aby przez to zakryć nietrwałość, w ten sam sposób, w jaki widzimy
poruszające się nieciągłe klatki filmu jako trwałą rzeczywistość.
Chcemy sprawować kontrolę, wiedzieć, na czym stoimy, planować i budować na
naszych założeniach. To sprawia, że czujemy się bezpieczni, dostarcza nam
to poczucia trwałości i stabilności. Gdy jednak próbujemy uchwycić naszą
egzystencję za pomocą tego poglądu o trwałości, ktoś wyrywa nam dywan spod
nóg. Podstawy naszego wygodnego i bezpiecznego tworu zaczynają drgać.
Balon pęka, a my doświadczamy szoku i niespodzianki, rozczarowania, bólu i
frustracji.
Porównajcie opowieści o domach wzniesionych na skale i na piasku. Nasz dom
powinniśmy zbudować na skale urzeczywistnienia nietrwałości i śunjaty, a
nie na piasku – iluzji trwałości. Jakże niewielu z nas przeżywa swoje
życie czując świadomość nietrwałości, to, że musimy umrzeć.
Jeśli raz zaakceptujemy zmianę z poczuciem humoru i bez oporu, ból się już
nie pojawi.
Wszystko jest w porządku nikt nas nie wciąga w pułapkę. Trudności
pojawiają się dlatego, ponieważ odrzucamy fakt nietrwałości, a kiedy ma to
miejsce, opieramy się zmianie, ponieważ nie dostosowuje się do naszego
planu. Jesteśmy więc ostatnimi, którzy wiedzą, co się dzieje i dlaczego
nie możemy dojrzeć, ponieważ zawsze zostajemy o jeden krok w tyle za
zmianą. To “ego” się na nas wspiera, bez niego nasze problemy są
przejrzyste, i, co więcej “pozbawione ego”.
Ego jest złudzeniem, które powoduje powstanie chaosu. Od nas zależy, czy
zrozumiemy, że zdemaskujemy jego konspirację i ośmieszymy samo jego
istnienie.
Możecie myśleć, że nie ma żadnej trzeciej osoby zwanej Ego, którą wszyscy
potępiamy i o której tyle mówimy. Nie ma takiej rzeczy jak “ego”. Dlatego
tak niebezpieczne jest to, gdy – zamiast pozwolić sobie być “bez ego” –
bierzemy “ego” zbyt poważnie. Od samego początku rzeczywiście możemy
stworzyć “ego”, nadać mu jakąś strukturę, substancjalną egzystencję. To
jest broń “ego”… Ach! Cóż ja mówię?! – nie ma żadnego “ego”.
Musimy więc przyjrzeć się naszemu życiu, aby zobaczyć, co robimy i
powstrzymać czynienie rzeczy w taki zręczny, wprowadzający się w błąd i
mechaniczny sposób. Nasze nadzieje nie są niczym innym jak tylko
fantazjami, pasemkiem złota na końcu tęczy. Obawiamy się, że jeśli nie
pójdziemy uczęszczaną ścieżką, w naszym życiu pojawi się przerwa boimy
się nieskonkretyzowanej przestrzeni. Nasze poczucie braku bezpieczeństwa
to polisa ubezpieczeniowa naszego “ego”. Pracujemy więc, aby pracować,
wypełniać przestrzeń, tracąc przez to całościową perspektywę, mijając się
z sednem rzeczy. Gramy w “cieszącą się uznaniem” grę, bez zaufania czy
spontaniczności robienia czegokolwiek, co nie jest monotonne, banalne czy
mechaniczne. Nigdy nie dojrzewamy. Zawsze próbujemy sprawdzić się na
jednym bądź innym polu, aby zyskać poklask czy zadowolenie “ego”.

ŻYCIE PEWNEGO CZŁOWIEKA

Byłem najstarszym synem. Oczywiście, pokój dziecinny. Szkoła i
uniwersytet. Rodzice życzyli mi sukcesu i możliwości, jakich sami nigdy
nie mieli, pracowałem więc ciężko. Robiłem co mogłem, chociaż często
czułem się osamotniony. Znalazłem bezpieczną pracę, rokującą nadzieje na
przyszłość, chociaż nie była ona zgodna z kierunkiem moich studiów. Potem
poznałem dziewczynę. Była miła i kochała mnie, chciała, żebyśmy mieli
dzieci. Moi rodzice polubili ją. Wzięliśmy ślub. Wszystko było zbyt
piękne, żeby mogło być prawdziwe. Mieliśmy troje dzieci, same dziewczynki
wolałbym żeby to byli chłopcy. Czasy stały się trochę cięższe, ponieważ
nie osiągnąłem jeszcze tego, o czym marzyłem. Potrzebowaliśmy większego
domu i innego samochodu, ale musieli na to poczekać. Wpadałem w paranoję
na myśl, że mogę zawieść żonę – cała rodzina zależała ode mnie – coraz
więcej czasu spędzałem więc pracując. Musiałem odnieść sukces. Czasami
zastanawiałem się, czy ona naprawdę mnie kocha.

Nie ma mnie tutaj, ani tam!
Żyję w mieście, blisko milionów twarzy, ubrań, domów i miejsc zabawy.
Jakież możliwości wyboru, działania, znalezienia towarzystwa, życia.
Picie, taniec, rozmawianie, uczenie się, śmianie, praca, jedzenie… Nie
mógłbym żyć bez miasta.
A z tym wszystkim, kilka razy dziennie pragnąłem być sam. Sam z moją
miłością, moimi przyjaciółmi, książkami i rzeczami, w moich czterech
ścianach. W domu. Spokojny czas harmonii, intymności i współbycia.
Chciałbym, abyśmy tego wieczoru byli sam. Tylko we dwoje. Zostawmy na
chwilę całe to miasto.

Zostałem awansowany i zacząłem jeździć za granicę. Nie miałem nawet chwili
na odpoczynek. Funkcjonowałem na środkach uspokajających i pigułkach
nasennych. Moja żona miała więcej czasu dla siebie i własnych przyjaciół.
Rzadko bywałem w domu, tak że znalazła sobie kochanka. Z zazdrości
odchodziłem od zmysłów czułem straszliwy brak poczucia bezpieczeństwa.
Chciałem, aby wszystko między nami było tak jak dawniej, kupiliśmy więc
nowy dom. Mieliśmy więcej pieniędzy, ale było już za późno – rodzina się
rozpadła. Kłóciliśmy się o rachunki, dziewczęta, seks, źle przyrządzone
posiłki. Żona ciągle miała kochanka. Potem, na domiar złego, umarła
jeszcze moja matka.
Dzieci doprowadzały mnie do rozpaczy. Najstarsza córka była inteligentna,
zaczęła właśnie studiować na uniwersytecie, ale zostałą hippiską i
odjechała. Opuściła dom i wspólnie z chłopakiem zamieszkała w skwacie.
Druga była na pół obłąkana i mając piętnaście lat zaszła w ciążę.
Przerwała ciążę i nie chciała pracować. Przez cały dzień nic nie robiła i
po raz drugi zaszła w ciążę. Musieliśmy wyrzucić ją z domu, mimo iż nie
mieliśmy na to ochoty. Najmłodsza nie była zbyt inteligentna, ale miała
buntownicze usposobienie. Nie miała dla nas szacunku i roztrwoniła nasze
pieniądze. Brała narkotyki i została schwytana przez policję. Odmówiliśmy
jej pomocy, jeśli nie przyrzeknie, że się zmieni. Opuściła dom. To był
koszmar. Nie wykluczaliśmy rozwodu. W końcu moje życie stało się piekłem.

Chcę być z tobą, potrzebuję cię. Jestem szczęśliwy, kiedy cię dotykam,
widząc, po prostu będąc z tobą. To przyjemne. Tak naprawdę to wcale nie
chcę być sam, sam z sobą, zupełnie sam.
Wiesz, jak myśl o ubóstwie, osamotnieniu i niemocy może ci nie dać
spokoju. Strach przed niepowodzeniem, odrzuceniem, brakiem przynależności.
Doświadczanie tego, że nie jest się kochanym jako niemożność kochania w
ogóle. Pewien określony posmak, który wlecze się za tobą odkąd miałeś
przyjaciół, pracę i domy. Samotność w mieście.
Bycie razem nie było złe, wiesz, że tak jest. Nie opuszczaj mnie, nadal
cię kocham. Proszę, nie opuszczaj mnie. Jeszcze nie teraz. Samotność. Cóż
będę robił bez ciebie? Samotność. Pół świata umarło.

Rozwód, alimenty, dowody zdrady. Z depresji wpadłem w nałóg lekomanii.
Zacząłem pić i cierpiałem z powodu wrzodów. Znalazłem sobie przyjaciółki,
lecz zacząłem się starzeć, a one wzięły mnie dla moich pieniędzy.
Straciłem wiarę w siebie. Coś w bólu mnie opuszczało, chociaż nie byłem w
stanie tego “przyczepić”. Życie stało się puste. Byłem stracony.
Pracowałem ciężej, niż kiedykolwiek. Nowe techniki oznaczały jednak, że
nie górowałem już na swoim polu. Należał mi się odpoczynek. Zasugerowali,
abym po wszystkich tych latach odszedł na wcześniejszą emeryturę. To było
wszystko, co mi jeszcze pozostało. Walczyłem tak dobrze jak tylko
potrafiłem i przegrałem.

Twarzą w twarz z moją twarzą.
To zabawne, że mówię do siebie tak jak do każdej innej osoby. Tyle rozmów
jest w mojej głowie. Duszę się. Zostawcie mnie samego. Mam dość,
odejdźcie, zostawcie mnie w spokoju, proszę… Chcę być sam…

Bez dzieci. Bez żony. Bez pracy. Bez domu. Bez przyjaciół. Mam tylko
samochód i po raz pierwszy w całym swoim życiu wolny czas i nic do roboty.
Jaki był cel tego wszystkiego? Zmarnowałem sobie życie. Nie wiedziałem, co
z sobą zrobić. Wszystko, co zbudowałem w młodości, legło w gruzach. Żyłem
snami i fotografiami długo drzemałem w domu nad morzem. Nuda była
niewiarygodna. Czekałem aż coś się zdarzy. Cokolwiek. Chciałem umrzeć.

Jakie to wszystko ma znaczenie?
Problem polega na tym, że chcemy być szczęśliwi. Nawet wśród wszystkich
materialnych wygód, które zostały specjalnie wymyślone po to, aby zapewnić
nam szczęście, nie zmieniła się podstawowa natura cierpienia i jego
przyczyny. Nasze fizyczne cierpienie stało się mniej rażące i bardziej
trywialne: ołowica staje się coraz silniejsza, zepsuty samochód, rachunki,
które trzeba zapłacić. Utrzymywanie naszego standardu przeżycia sprawia,
że nasze życie staje się coraz bardziej skomplikowane, a my stajemy się
ofiarami narzuconego sobie porządku.
Zbudowaliśmy sobie na przykład samochody o opływowych sylwetkach, z
obitymi pluszem siedzeniami, które jeżdżą coraz szybciej i są bardziej
stylowe. Im więcej ich produkujemy, tym większy jest ruch miejski, a kiedy
tkwisz w środku miejskiego tłoku, niewielkie znaczenie ma fakt, czy
prowadzisz Porsche’a, Citroena, Mini czy Rolls Royce’a. Po prostu
utkwiłeś.
Nasze problemy umysłowe są intensywne: próbują zbudować wokół nas kokon
pozornego bezpieczeństwa, zabezpieczając się przed problemami. Zawsze
jednak pojawia się nieoczekiwana zmiana, rzeczy nigdy nie idą w ślad
naszych planów.
Życie ma tendencję, by stawać się złośliwym kręgiem, w którym tkwimy,
spełniając materialne i psychologiczne potrzeby nas samych, służących,
przyjaciół, szefów, kochanków, nauczycieli, itd. Nasycamy sytuacje, które
powielają się bez końca, nieustannie stwarzając coraz więcej przyjaciół i
wrogów, tego co lubię i czego nie lubię, co w miarę upływu życia sprawia,
że stajemy się coraz bardziej wyjałowieni. Nie potrafimy wyłamać się z
tego z powodu strachu przed całą strukturą, jaką nasze życie w nas
wydrążyło. Ucieczka jest coraz bardziej utrudniona.
Budda uczy nas, żebyśmy stawili temu czoła i przyjrzeli się temu
nieskończonemu kręgowi cierpienia i frustracji, a nie chowali się przed
nim. Z tego powodu ludzie skarżą się, że buddyzm jest wyjątkowo posępną religią,
ponieważ podkreśla cierpienie i smutek. Religie zwykle mówią o pięknie,
pieśni, ekstazie i błogości. Jednak według Buddy musimy zacząć od ujrzenia
doświadczenia życia takim jakie ono jest. Musimy dojrzeć prawdę
cierpienia, rzeczywistość braku satysfakcji. Nie możemy jej zignorować i
próbować tylko badać chwalebne i przyjemne aspekty życia. Jeżeli szuka się
ziemi obiecanej, wyspy skarbów, to takie poszukiwanie prowadzi tylko do
większego bólu. Nie możemy dotrzeć do takich wysp, w taki sposób nie uda
się nam osiągnąć Oświecenia. A zatem wszystkie szkoły buddyzmu zgadzają
się co do tego, że zacząć od stawienia czoła rzeczywistości naszych
życiowych sytuacji. Nie możemy zacząć od śnienia. Może to stanowić tylko
czasową ucieczkę, prawdziwa ucieczka jest niemożliwa.
(Chogyam Trungpa Rinpocze, Mit wolności)

Jak się okaże, cały ból i frustracja, których doświadczamy, jest
niepotrzebne, nieuzasadnione i stanowi stratę czasu. Gadanina “ego” robi
górę z kretowiska, które początkowo nie istnieje!
Budda zobaczył śmieszność tego wszystkiego i to pobudziło jego
współczucie, działanie i poczucie humoru:

Ponieważ wszystko jest tylko zjawiskiem,
Będąc doskonałe takim jakie jest,
I nie mając nic wspólnego z aprobatą bądź odrzuceniem, dobrem czy złem,
To równie dobrze możesz wybuchnąć śmiechem.
(Longczenpa)

Sens tego możemy ujrzeć tylko przez chwilę, kiedy to czytamy (wielu
z nas to się nie uda), ale potem z powrotem wślizgujemy się na nasze stare
ścieżki, na których przeminął skutek, a nawet pamięć o tej świadomości.
Chodzi tutaj o pracę mającą na celu uświadomienie sobie tego. Dlatego
Budda ujawnił metodę, która wyjaśnia chaotyczność naszych nawyków
poprzez:
- powstrzymanie się od szkodzenia innym,
- wykonywanie pozytywnych czynów
- oraz okiełznanie umysłu.
Niestety – co jest całkiem oczywiste – ani postać Buddy, ani Chrystusa nie
są w stanie nas ocalić. Sami musimy to zrobić. Mniej ustępując naszym
starym nawykom i przyjmując nowe, możemy stopniowo osłabić ich
intensywność, z jaką nas trzymają. Może się wydawać, że praca skupiająca
się głównie na samym sobie jest czymś raczej egoistycznym, jeśli jednak
nie ma ona pierwszeństwa, to przypomina to ślepca prowadzącego innego
ślepca. Trudność wyjaśnionej karmy można porównać do rządowej maszynerii.
Z czasem pojawia się nowy, mający jak najlepsze intencje rząd, ze
wszystkimi jego obietnicami – tyle rzeczy musi być zmienionych i tyle
szkód nie zostało naprawionych – że przez długi czas jest nimi tak
związany, że nie jest w stanie zacząć własnych projektów.
Mamy spuściznę naszej karmy i prędzej czy później musimy wycofać się po
naszych śladach i powrócić do punktu wyjścia. I podobnie jak podróż z
Paryża do Londynu, możemy to zrobić na wiele różnych sposobów:
- iść pieszo, tak jak robimy to w naszym codziennym życiu
- samochodem, co jest jak odkrycie ścieżki
- polecieć samolotem, co jest jak wzięcie ścieżki bardzo poważnie
- albo polecieć Concordem, co jest jak dotarcie wprost do celu i całkowite
wyjście poza karmę.
Zamierzona na tysiąc mil podróż zaczyna się od pierwszego kroku.
Przede wszystkim, nasze tak zwane “negatywne”, a następnie nasze
pozytywne działania zostają rozwikłane i stopniowo ujawniamy fikcję
samej karmy. Po wyeliminowaniu karmy osiągamy punkt widzenia Buddy:

Mój pogląd jest nieograniczony i wolny jak przestrzeń,
Moje działania są precyzyjne i wyliczone jak drobiny mąki.
(Padmasambhawa)

Karma przypomina energię atomową. Każde pojedyncze działanie tworzy
całość. Aby uwolnić czystą energię Natury Buddy, karmę można podzielić na
atomy.
Przez większość czasu po prostu naśladujemy te same negatywne wzorce,
koncentrując się na przeszłości bądż przyszłości. Nigdy naprawdę nie
doświadczamy teraźniejszości. Nasze życie składa się z nie kończących się
reminiscencji i oczekiwań.
Nasze negatywne działania mogą ściągnąć nas w dół do punktu, w którym nie
mamy już siły ani impetu do pozytywnego działania, wskutek czego
zgromadzimy coraz więcej negatywnej karmy. Bardzo trudno znaleźć
przestrzeń dla oddychania, z której zaczyna się przełamywać negatywny
wzorzec, podobnie jak jest z poczuciem tego, że urodziło się na straconej
pozycji.
Życie człowieka przypomina łódź, jeśli wykorzysta się je we właściwy
sposób, przeniesie nas przez wodę, jeśli nie – pogrążymy się i utoniemy.
Jako istoty ludzkie mamy moc działania w celu zmiany naszego
przeznaczenia. Siła naszego działania polega na tym, że mamy wybór –
możemy działać w sposób konstruktywny lub destruktywny. Tacy jakimi
jesteśmy, posiadamy podstawowe wyposażenia i wolności [Chodzi o osiem
tzw. "wolności" i dziesięć "wyposażeń", niezbędnych do tego, żeby nasze
ciało można nazwać "cennym ludzkim ciałem" (przyp. tłum.)] do osiągnięcia
prawdziwego szczęścia dzięki urzeczywistnieniu naszej Natury Buddy.
Rozpoznając wyjątkowość tej sposobności i wolności, odnajdzie się radość,
energię i moc.
Nie znamy naszych przeszłych czy przyszłych żywotów – wszystko, co mamy, to
nasze życie, teraz, dopóki nie umrzemy, a to może się zdarzyć już jutro.
Jeśli świadomie pozwolimy odejść tej sposobności, może nigdy nie powrócić.
Może to być nasza jedyna szansa i musimy ją wykorzystać w twórczy sposób.
Pewien wielki lama praktykował niegdyś tak mocno i tak bardzo się do tego
zmuszał, że znalazł się w niebezpieczeństwie zachorowania. Jego nauczyciel
poradził mu, żeby się zrelaksował, na co on odparł, że kiedy myśli o
cenności ludzkiego życia, nie ma czasu na zmarnowanie.
Nasze nawyki są tak silnie nasycone i odrętwiałe, że dopóki prowadzimy
zintensyfikowane życie, lub coś szokującego albo przerażającego się nam
przytrafia, nawet o tym nie pomyślimy, sami stawiamy czoła nieszczęściu,
rozpaczy, banalności, klaustrofobii czy uwięzieniu naszego życia z dnia na
dzień. To właśnie to zintensyfikowanie może dać wam inspirację i
determinację do uwolnienia się. Aż do tej chwili wszelkie wyobrażenia,
jakie mieliśmy na temat wolności, wszystko jest tylko mitem. Ta
determinacja nosi tradycyjną nazwę “wyrzeczenia”- jeśli naprawdę was
dotknie, nigdy już nie będziecie sterowani przez uwodzicielską, tkaną
przez “ego” sieć. Tę przewagę musicie wykorzystać już teraz – nie ma czasu
na zmarnowanie.
Bez podstawy wyrzeczenia nigdy nie będziecie w stanie rozpocząć ścieżki do
wolności.

MEDYTACJA

Zmiana w sercu może nastąpić jedynie za sprawą silnego poczucia
nieszczęścia naszej sytuacji. Nie jest to doświadczenie “tybetańskiego”
czy “zachodniego” przebrania, ale istotne, osobiste przeżycie.
Najciemniejsza godzina jest tuż przed świtem. Gdy wszystko się wali i
wydaje się nie mieć sensu, jedyną rzeczą, jaką mamy do zrobienia, to po
prostu zaakceptować to i “puścić” tę sytuację.
Wszystkie nasze problemy powstają z lgnięcia. Medytacja jest środkiem,
dzięki któremu możemy oduczyć się naszej tendencji do chwytania. Kiedy
puszczamy, pojawia się naturalne odczucie przestrzeni. To jest
medytacja. Zarówno “puszczenie” jak i chwytliwość znajdują się w umyśle,
tym umyśle, który – kiedy nie jest uważny – jest tak zajmujący, zręczny i
nadmiernie zwodniczy. Medytacja jest ścieżką prostoty, rozwinięcia,
przystosowania się, stanięcia twarzą w twarz z umysłem, próbą okiełznania
umysłu przez umysł.
Podstawą praktyki medytacyjnej jest relaksacja. Ważne jest po pierwsze to,
żeby czuć się wygodnie i pozwolić uspokoić się myślom i uczuciom. Nie ma
niczego co można by osiągnąć, a zatem “puśćmy” wszystko. Pozbądźmy się
wszelkiej powagi, a nawet idei tego, że medytujemy. Pozwólmy, żeby nasze
ciało i oddech pozostały takimi jakie są, naturalne. Co do umysłu, istota
rzeczy polega na tym, aby nie tłumić, ani nie stwarzać myśli, lecz po
prostu pozwolić im być, nie dając się im uwodzić ani rozpraszać. Nie
próbujcie nimi manipulować. Jeśli śnicie lub myślicie… po prostu śnijcie
lub myślcie… Jeśli nie będziecie dodawać paliwa, myśli się po prostu
wyczerpią.
Stopniowo rzeczy osadzą się w sposób naturalny w swoich miejscach, tak jak
jest wtedy, gdy wysypiemy garść ryżu na płaską powierzchnię: każde ziarno
samorzutnie osadzi się na swoim miejscu.
Jeśli raz znajdziecie pewien spokój umysłu, wyprostujcie plecy i
zachowajcie czujność. Potem po prostu bądźcie i trwajcie zrelaksowani.
Jeżeli stwierdzicie, że macie kłopoty z “puszczeniem” i pozostawaniem w
ten sposób, i potrzebujecie coś zrobić lub za czymś podążać, wówczas
uświadomcie sobie swój oddech. Jeśli i w ten sposób nie uda się wam
porzucić aktywności, wówczas istnieje skuteczny środek spożytkowania
swojej aktywności: dostrojenie się do siebie.
Każdy oddech jest życiem prosty, potężny, zwykły i wolny. Jeśli zrobisz
wydech i nie nastąpi ponowny wdech, jesteś martwy.
Po prostu uświadomcie sobie oddech, który wchodzi i wychodzi. Należy
zachować delikatną uważność. Zachowaj współczucie wobec swojego oddechu,
nie chwytaj go, ani nie koncentruj się na nim zbyt mocno.
Bądź z oddechem, płyń z oddechem. Jest tak jakbyś był chmurami
przepływającymi po niebie lub trawami poruszanymi przez wiatr. To się po
prostu dzieje.
Gdy przez chwilę staniecie się świadomi oddechu, to oddech, oddychający i
oddychanie staną się jednym.
Kiedy nie jesteś już świadomy swojego oddechu, istnieje niebezpieczeństwo
utkwienia w teraźniejszości oddechu, stania się nieświadomym. Pozostańcie
czujni i “puśćcie” wszystko. To wraz z każdym oddechem stwarzacie neurozy,
zahamowania i karmę. Z każdym oddechem uwalniacie się więc symbolicznie,
pomyślnie i rzeczywiście. Bądźcie wydechem, bojkotujcie wdech. Każdy
oddech rozpuszcza się w przestrzeni, takości, Naturze Buddy albo Prawdzie.
Następnie, w przestrzeni tej przestronności, niemal przerażeni, po prostu
bądźćcie. Nigdy możecie nie powrócić!
Zaczynamy od praktyki, a nie doskonałości, gdybyśmy byli doskonali, nie
potrzebowalibyśmy praktykować, “to praktyka czyni z nas istoty doskonałe”.
Wszyscy wolelibyśmy raczej znaleźć doskonałego nauczyciela i doskonałą
praktykę, aniżeli wysilać się.
Tak więc jest to pewna prosta praktyka: wydech – rozpuszczenie –
przestrzeń, wydech – rozpuszczenie – przestrzeń. Nie zmieniajcie jej
jednak w mentalną grę, mechaniczne ćwiczenie i nie narzucajcie jej żadnego
rytmu – wówczas nie byłoby w niej przestrzeni.
Niektórym ludziom medytacja z oddechem jest zbyt bliska, tak jak umysł
patrzy na umysł nagi, przez co alternatywną praktyką jest koncentrująca
medytacja.
Niech wasz umysł spocznie lekko na obiekcie lub obrazie, wybierając te,
które w pozytywny sposób was inspirują i otwierają was na skojarzenia.
Idealny jest kwiat, płomień – cokolwiek, co zawiera w sobie odczucie
ciepła – święty posąg, na przykład Buddy czy Chrystusa.
Wkrótce uświadomicie sobie takość obiektu, poza trwałą zewnętrzną formę.
Świadomość przestaje odróżniać czy chwytać się.
Na początku praktyka może być ekscytująca, potem nudna, a nawet bolesna.
Siedźcie przez wszystkie te doświadczenia i nawet jeśli nie możecie
praktykować, nie wpadajcie w gniew. Nie myślcie o praktyce, ale po prostu
trwajcie w niej. Kontynuujcie praktykę z poczuciem humoru. Po chwili
odkryjecie właściwy dla siebie styl i rytm. Wtedy jesteście gotowi do
tego, by zobaczyć nauczyciela, który może udzielić wam rad i poprowadzić
was w waszej praktyce, ponieważ istnieje wspólna przestrzeń doświadczenia.
W tym punkcie wasza praktyka nie jest już dłużej markotna czy zmienna jak
angielska pogoda, ale staje się bardziej przestronna. Nie potrzebujecie
już żadnych technik. Po prostu będziecie w tym medytacyjnym stanie umysłu.
Zanim spróbujecie zastosować medytację w sytuacjach codziennego życia,
powinniście stopniowo zaaklimatyzować się do tego stanu umysłu. Nie
ryzykujcie eksperymentowania ze swoją duchową mocą. Idźcie krok po kroku.
Następnie będziecie mogli sobie pozwolić na zastosowanie jej w wygodnych,
neutralnych sytuacjach, potem w nieznanych sobie sytuacjach, a w końcu
nawet w sytuacjach pełnych agresji czy namiętności.
Dzięki doświadczeniu praktyki medytacyjnej, z tej przestronności pojawi
się w was pewna umiejętność: dowiecie się, kiedy i co powinniście robić.
Duchowość nie jest oddzielona od codziennego życia, ścieżka praktyki do
Oświecenia prowadzi przez codzienne życie.
Medytacja nie jest ani natychmiastowym panaceum, które rozwiąże wszystkie
wasze problemy, ani też szczególnym lekiem na bóle głowy, bezsenność, itp.
Jest to stopniowy proces rozwoju i leczenia, z którego powstaje pewność,
że poradzimy sobie ze wszystkimi sytuacjami życiowymi.

OTWARCIE SIĘ

Kiedy podróżujesz po ścieżce, doświadczenie medytacyjne staje się
głębsze i wolniejsze.
Jesteś w “Teraz”, w spokoju stykasz się z samym sobą. Wówczas
niespodziewanie pojawia się pewna otwartość.
Siedzisz tutaj. Jest piękny dzień. Dach odlatuje, ściany się rozpadają,
pokój się otwiera. Niespodziewanie siedzisz na szczycie góry. Przed tobą
jest przejrzyste, niebieskie morze i błękitne niebo, które łączą się z
sobą na horyzoncie w oddali. Wieje świeża, chłodna bryza. Pojawia się w
tobie jakaś podnosząca na duchu, nieograniczona przestronność. Z tego
ostrego poczucia ciepła powstaje, radosna i troszcząca się, która jest
taka sama dla wszystkich istot bez zróżnicowania.
Jest to współczucie, powstające spontanicznie z otwartości perspektywy
medytacyjnej “poglądu”.
Wszystkie doświadczenia, bez względu na to jak by się nam nie wydawały
duszące czy frustrujące, widzi się jako w istotny sposób “puste”, nie
puste w nihilistycznym sensie opróżnienia, lecz bezgranicznie bogate i
otwarte. Ponieważ to współczucie opiera się na urzeczywistnieniu natury
zjawisk, a nie sentymentalnych projekcjach czy litości, jest na ogół
właściwe i pomocne. Urzeczywistnienie własnej Natury Buddy wzbudza
szacunek dla Natury Buddy wszystkich pozostałych istot.
Jako motywację do praktyki możecie w tym stanie otwartości i współczucia
przywołać Prawdę tej otwartości:

Oby dzięki mocy i prawdzie tej praktyki
Wszystkie istoty osiągnęły szczęście i przyczynę szczęścia,
Oby były wolne od cierpienia i przyczyny cierpienia,
Oby żyły w przeświadczeniu o równości, bez przywiązania i awersji
I oby żyły wierząc w równość wszelkiego istnienia.

Na bezjaźniowej ścieżce bodhisattwy wszystkie działania inspirują i
przenikają właściwości: szczodrości, dyscypliny, cierpliwości, wysiłku,
medytacji, poznania, skutecznych środków, wizji, mocy i mądrości.
Robiąc jeden krok dalej, nie ma dawcy, daru, ani tego kto dar przyjmuje, a
jednak dajesz – humorystycznie, współczująco i radośnie. Jest to
współczucie bez punktu odniesienia, wolne od przyczyny i skutku.
Nieograniczona przestrzeń Natury Buddy znajduje się poza wszelkimi
pojęciami, nawet poza pojęciem “poza”. Sam oświetla się jak słońce, które
lśni, ponieważ taka jest jego natura. Istnieje w tym ogromna
przejrzystość.

ŚCIEŻKA JOGI

Doświadczenie w ramach tej otwartości jest jednością, “jednym
smakiem”, połączeniem:
- dobra i zła
- yin i yang
- dualizmu i niedualizmu
- zrozumienia i niewiedzy
- wolności i uwięzienia
- przestrzeni i inteligencji
- skutecznych środków i mądrości
- osoby i jej świata.
Ta otwartość czy też połączenie jest jogą.
Trzy aspekty tej otwartości to: pusta natura, własna świetlistość i
współczucie. We wszystkim – w naszych umysłach, naszych ciałach, naszym
środowisku – są naturą, błogością i ekspresją, czyli własną świetlistością
i tym, co się jawi. W kategoriach doświadczenia: jesteś słońcem, światłem
słońca i promieniami, które pojawiają się bez przeszkód.
Powstaje poczucie inspiracji, radości i ekstazy, oczy napełniają się
łzami, włosy niemal stają dęba, emocje prawie że was zatykają. To głębokie
odczucie jest Guru, wewnętrznym Guru, który stanowi jedność z Naturą
Buddy. Z wnętrza pobudza wasze oddanie ku zewnętrznemu Guru, tego, którego
widzicie, a który jest wyłącznie waszym wewnętrznym Guru działającym w
osobisty sposób.
Jakiekolwiek działanie wykonywane z tym poczuciem otwartości i ekstazy,
jest “mudrą”, “tańcem wadżry”. Wtedy nawet najprostsza aktywność może stać
się najpotężniejszą praktyką.
Mamy oczy, ale nie widzimy. Prawdziwe widzenie naszymi oczami oznacza
widzenie z Naturą Buddy. Kolory, kształty i ruchy mówią do ciebie
wszechświat postrzega się jako energie lub mandale. Jesteś centrum tej
mandali, twoje środowisko jest jej obwodem. Jednak centrum przenika obwód,
a obwód jest skupiony w centrum. Natura Buddy i percepcje, Guru i jego
manifestacje są jednym w tym raju, tym “Królestwie Niebios”.
Formy jawią się jako Buddowie, dźwięki jako mantry, a myśli jako mądrość.
Nie należy tego brać dosłownie, oznacza to, że postrzegasz Prawdę Formy,
Prawdę dźwięku, Prawdę myśli.

Chociaż postrzega się różne formy, ich istota jest pusta, jednak w
tej pustce postrzega się formy. Chociaż słyszy się różne dźwięki, ich
istota jest pusta, jednak w tej pustce słyszy się dźwięki. I chociaż
powstają różne myśli, ich istota jest pusta, jednak w tej pustce postrzega
się myśli.
(J. Św. Dudjom Rinpocze)

Podstawą tantry jest czystość percepcji. Ta percepcja rozpoznaje to,
co jest właśnie takie jakie jest. Nic tu nie zostało zmyślone – jeżeli
wszystkie istoty są Buddami, wówczas widzi się je jako takie.
Jesteście gotowi, by przekształcić wszystko jak paw, który tańczy z
radością na widok trucizny, potem połyka ją i przekształca w piękno i
łaskę. To jest moc przekształcenia:

Pijąc ogień, ubierając wodę,
dzierżąc maczugę wiatru,
oddychając ziemią,
jestem Panem trzech światów.
(Chogyam Trungpa Rinpocze)

Jest to “duma wadżry”. Nie jest to względna, egoistyczna duma, lecz
wewnętrzna moc, jakby “lwi ryk”, który niemal unosi się w powietrzu,
któremu jednak towarzyszy bardzo trzymająca się ziemi pokora i oddanie dla
Guru.
Mimo iż nasza Natura Buddy jest przesłonięta złudzeniem, wychodzi poza nas
i powraca, aby nam powiedzieć, co jest nie tak. Ta zewnętrzna manifestacja
jest Guru, który współczująco pojawia się we wszystkich sytuacjach,
formach, dźwiękach, myślach… itd., aby ukazać nam naszą naturę Buddy.
Przyjął nawet na siebie naszą cielesną formę, aby być z nami i
porozumiewać się na naszym poziomie. W rzeczywistości wszystko mówi nam i
wskazuje na to, czym naprawdę jesteśmy, gdy jednak drzwi naszej percepcji
są zamknięte, to klucz do nich spoczywa w ręku Guru. On jest centrum,
szefem mandali, a wszystko wokół niego jest jego przejawem.
Jednak Guru przekracza ograniczenia związane z osobowością.
Istotą ścieżki jogi jest oddanie dla Guru. Jest to skuteczna ścieżka,
która na dotarcie do słońca wykorzystuje jego promienie. Guru jest
ucieleśnieniem wszystkich Buddów, przewodnikiem i źródłem wszystkich
błogosławieństw. Energia Buddów, bóstwa, to Dharma, źródło wszelkich
osiągnięć. Okoliczności, dakinie, to Sangha, przyjaciele i źródło
wszelkiej inspiracji.
Guru joga jest ostateczną praktyką, największym i najbardziej
przenikającym procesem leczenia i oczyszczenia emocjonalnego. Jest to
praktyka, w ktorej stajemy twarzą w twarz z naszą prawdziwą naturą.
Wzywanie wewnętrznego Guru ujarzmia emocjonalne negatywności i rozsadza
neurozy. Przestrzeń stwarzana przez ten podbój jest wolną przestrzenią, w
której się relaksujemy i pozostajemy zjednoczeni z Guru.
Błogosławieństwa, jakie otrzymujecie od Guru zależą od posiadanego w głębi
serca oddania. Im bardziej jesteście otwarci, tym więcej widzicie. W końcu
oddanie i jego przedmiot stają się nierozdzielne.
Pewna stara Tybetanka prosiła swego syna, aby z którejś ze swych licznych
podróży do Indii przyniósł jej relikwię Buddy. Dwa razy o tym zapomniał, a
kiedy udał się tam po raz trzeci, zagroziła mu, że popełni samobójstwo,
jeśłi nie przyniesie jej jakiejś relikwii. W drodze powrotnej do Tybetu,
gdy zbliżał się już do domu swojej matki, nagle przypomniał sobie o tym.
Rozglądając się wokół, zobaczył leżącą na ziemi czaszkę psa. Wyjął z niej
ząb, owinął go w jedwab i podarował matce jako relikwię Buddy. Była bardzo
uradowana, położyła go na ołtarzu i modliła się przed nim dzień i noc. Jej
oddanie było tak silne, że po tygodniu z zęba zaczęły się wyłaniać
relikwie.
Jeśli do tego stopnia potrafimy się wyrzec “ego”, oddanie będzie działać
bez względu na jego obiekt. Wszystko, co pozostanie, jest wewnętrznym
Guru.
Czyny Guru uczą nas tego procesu wyrzeczenia. Często niekonieczne są nawet
formalne nauki, jak mówi o tym przykład Marpy i Milarepy. Dobry nauczyciel
wyciąga ze swego ucznia to, co najgorsze. Wszystkie jego negatywności
wydostają się na powierzchnię, a nie zostają zamiecione pod dywan. Dobry
uczeń widzi w swoim nauczycielu to, co najlepsze.
Możliwe, że ten związek wyrzeczenia jest zarazem najlepszą i najłatwiejszą
ścieżką do wyzwolenia, zarazem jest też ścieżką najtrudniejszą. Możliwe
jest osiągnięcie wyzwolenia w jednym życiu.
Chrystus i Budda mogą do nas przyjść, ale jeśli nie jesteśmy otwarci, nie
będą w stanie nic zrobić, aby nam pomóc. Ufność może przenieść nie tylko
górę, ale nasze “ego”, które jest nawet większe od niej.
Jeżeli w tej książce jest coś, co może waż zainspirować, jest to
przesłanie waszego Guru.
Pozostańcie w stanie przejrzystości i otwartości, w poczuciu jedności. I
gdy powstajecie z tego, to bez względu na to, czym cieszycie się wewnątrz,
dajcie to innym istotom lub podarujcie Buddom.

Jestem bóstwem, bóstwo jest mną.
W naturalnie i spontanicznie powstałej z siebie mandali,
Nie ma nic do przyjęcia, ani odrzucenia,
Nic dobrego ani złego.
Skłaniam się uniżenie, życząc pomyślności.

Poleć znajomym...
  • email
  • Digg
  • Facebook
  • MySpace
  • Twitter
  • Blip
  • Wykop
  • Grono
  • Kciuk.pl
  • Śledzik

Doskonała droga do wielkiej szczęśliwości

Urzeczywistnienie opisanych korzyści płynących z tych mantr jest w pełni możliwe. Jeśli więc recytuje się te dharani i mantry tak często jak to możliwe, ich duchowy wpływ, korzyści i właściwości zamanifestują się na ścieżce gromadzenia. Budda powiedział: Nawet gdyby zniknęła przestrzeń, nie zniknie realizacja tych mantr. Korzyści i właściwości zamanifestują się, ale moment w którym to nastąpi zależy od naszej wiary, zaufania, wiedzy i wytrwałości.
Wyjaśnienie Kalu Rinpocze, 6 styczeń 1983, Francja

To są słowa Zwycięzców. Recytacja wszystkich tych dharani i mantr bez wątpienia przyniesie zasługi podane w wyjaśnieniach. Dzięki temu, jeśli skierujemy nasze życie w dobrym kierunku, naszą egzystencję będzie cechować 8 wolności i 10 okazji oraz uzyska ona swój prawdziwy sens.
Dordże Lopon Lama Kalu Rinpocze dokonał tego zbioru na pamiątkę mnicha zmarłego w regionie Hor, który nazywał się Dor Gjal. Oryginał został wydrukowany w klasztorze Dardżyling i zadedykowany przebudzeniu wszystkich istot.
Dharmakaja jest szczytem drogi i stopni Bodhisattwy. Ta szlachetna stupa przebudzenia jest tego symbolem:

Te dharani i mantry wielkiej miłującej mocy były nauczane dla dobra przyszłych generacji uczniów przez wszechwiedzącego Pana Buddę, Zwycięzcę Transcendentnie i W Pełni Doskonałego, Który Wszystko Widzi. Ponieważ Rishi (Mędrcy) są nieomylni, ważnym jest, aby nie mieć wątpliwości i fałszywych poglądów odnośnie prawdziwości ich słów, nawet jeśli korzyści nie ukazują się bezpośrednio. Kiedy słońce schowa się za chmurami nie jest błędem twierdzenie, że ono jest na niebie i wkrótce się go zobaczy.
W ten sposób doświadcza się stopni zaciemnienia: podstawowa niewiedza, tendencje wynikające z przyzwyczajeń, dualistyczne pojmowanie, pomieszania wynikające z różnych uczuć, zasłony czynów – to wszystko wyłania się z podstawowego stanu świadomości i trwa niezliczone egzystencje. Te warstwy zaciemnień tworzą gęste chmury, które formują się w wyniku kompleksowej gry elementów; głównie ziemi i wody. Recytacja dharani i mantr stanowi olbrzymią siłę i duchowy wpływ. Jeżeli są recytowane z intensywnym przekonaniem, wiarą i oddaniem, jest to podobne do silnego wiatru, który wieje w naszej fundamentalnej świadomości. Ten wiatr, uformowany dzięki kompleksowej grze ognia i powietrza rozpuszcza chmury i zobaczy się słońce.

Kłaniam się przed Buddą Siakjamunim. Od niego przychodzi współczucie wszystkich Zwycięzców, jasne jak światło słońca, rozpuszczające zasłony ciemności. Tajemne mantry są jak różaniec z klejnotów, który przynosi wyzwolenie poprzez widzenie, słuchanie, czytanie, i przypominanie sobie. Ci, którzy mają szczęście wiedzieć o tym, powinni z zaufaniem przyjąć te mantry jak szlachetne klejnoty.
Dobrze jest recytować mantry rano przed przyjęciem mięsa lub alkoholu; wtedy na pewno osiągnie się wspaniałe rezultaty.
Mantry należy recytować od początku, bez przerywania i ze skoncentrowanym umysłem.

Przyjęcie schronienia i pobudzenie Bodhiczitty

SANGDZIE CZIE DANG TSOG KJI CZIOK NAM LA
Aż do osiągnięcia Wyzwolenia
CZIANG CZIUB BAR DU DAG NI KJAB SU CZI
Przyjmuję schronienie w Buddzie, Dharmie i Sandze
DAG GI DZIN SOG DZI PE SY NAM KI
Obym dzięki zasłudze praktykowania szczodrości i innych transcendentalnych cnót
DROLA PEN CZIR SANGDZIE DRUB PAR SZIOG
Osiągnął stan Buddy dla dobra wszystkich istot.
(3x)

OPIS WIZUALIZACJI

TONG PA GANG LA RANG NI KA TSCHING GI / TSCHOM DEN DA TUB PA ŁANG PO / TSAN PE JONG SU DOG PA / Y DANG Y ZER GJI / RANG SZIN TSCHAN DU SALŁA TSOG TOR DANG / SCHA GJI GO NA SUNG NGA KJI / TRA JANG TRAG TONG KA KJAB TU DROG PA / MIG ME DU DSCHANG SCHING DAG PAR DZIUR //

W jednej chwili ja sam powstaję z pustki (Dharmaty) jako potężny Pan Siakjamuni, który jest dzierżawcą wszystkich sił. Posiada On wszystkie duże i małe znaki Buddów. Jest On z natury wspaniałym, promieniującym światłem. Z jego ust i głowy płyną dźwięki dharani i mantr, które wypełniają całą przestrzeń. Ja sam i wszystkie inne żyjące istoty jesteśmy bez wyjątku oczyszczeni ze wszystkich szkodliwych czynów, zasłon, przeszkadzających uczuć, chorób i złych wpływów (demonów).

Następnie niech nasz umysł spocznie w istocie esencji zjawisk (pustce Dharmaty) i z wielkim zaufaniem recytujmy Dharani Niesplamionej Uszniszy:

Dharani Niesplamionej Uszniszy

NAMA SARŁA TATHAGATANAM / OM MAHA CINTAMANI DZALANA / SAMGARA GAMBIRE / AKERKAJA AKERKAJA / AJUNDARA AJUNDARA / SENDARA SENDARA / KSZANA KSZANA / KSZENI KSZENI / KSZONU KSZONU / SARŁA TATHAGATA MAHASAMAJA / TIKTRA TIKTRA / MAHA BOUWANA / SANGARA SAMSZODAJA / MAM SARŁA SATAM SZATSA / BHAGAŁATI / SARŁAPAPAM BIMALA / DZAJA DZAJA DZAJALABDE / SAPUTA SAPUTA / SAPOTAJA SAPOTAJA / BIKATA AWARANI / BHAJA HARANI HUNG HUNG HUNG MRITAJU DENDA DARE / ABAJA TRATE / UKNIKABE WALOKITE / SAMANTA MUKHE / SAMANTABE WALOKITE / MAHAMAJI MAHAPACZA DARE / AMOGABIMALE / AKERKAJA AKERKAJA / AKEDAJA AKEDAJA / BARA BARA / SAMBARA SAMBARA / INDRIJA BIŚIODANI BUKITABUDZE / MAHAMUDRA BILOKITE / DZAJA DZAJA / SIDDHI SIDDHI / BUDDHA BUDDHA / BODHANI BODHANI / SAMBODANI SAMBODANI / ŚODANI ŚODANI / SAMŚODANI SAMŚODANI / BIŚODANI BIŚODANI HARA HARA / MAMA SARŁA PAPAM / SARŁATATHAGATA KULA BUNDZE / SAMAJA TIKTRE / TRASARATU MAMAPUNJE / BINA SZAJENTU PAPAM / SARŁAKILPIKA HARE / MANI BUŚUDE / ŚODAJA BIMALE BIKASITA PEME / KAWATSITA BUDZE / KATRA PARAMITA PURANI / SARŁA TATHAGATO KNIKA BILOKITE SOHA / SARŁA TATHAGATA GUHE ADIKTANA ADIKTITE SOHA / AJUR DADE SOHA / PUNE DADE SOHA / PUNJE BILOKITE SOHA / PUNE AWALOKITE SOHA / MRITAJU DENDE SOHA / JAMA DENDE SOHA / JAMA DUTE SOHA / SAMHARANI SOHA / SAMBARANI SOHA / SENDARANI SOHA / PARTI SARANI SOHA / ODSOWATI SOHA / TEDZOWATI SOHA / DZAJAWATI SOHA / SARŁA TATHAGATA MUDRA ADIKTRANA ADIKTRITE SOHA / OM NAMO SATREJA DHIKANAM / SARŁA TATHAGATA HRIDAJA GARBE DZOLA DZOLA / DHARMADATU GARBE SAMBARAMAMA AJU SAMŚODAJA / SAMŚODAJA / MAMA SARŁA PAPAM SARŁA TATHAGATA SAMENTONIKA BIMALE BIŚUDE HUNG HUNG HUNG / OM BAM SAM DZA SOHA //

Jeżeli recytuje się tę mantrę z wiarą i czystością serca, pięć czynów niezmierzonych następstw i inne czyny będą zupełnie oczyszczone. Ci, których życie trwałoby krótko (wypadek) zobaczą, że zostanie przedłużone. Ta mantra rozpuszcza przeszkadzające uczucia, a wszystkie istoty w których obecności się ją powtarza osiągną wyzwolenie dzięki jej dźwiękom. Ci, którzy ją słyszą będą w pełni wyzwoleni. Jeżeli wyrecytuje się tę mantrę 21 razy dmuchając na przy tym na piasek i rozsypie go na cmentarzu na kości lub zwłoki zmarłych to będą oni wyzwoleni od odradzania się w niższych światach i osiągną wyższe stany szczęścia oraz spotkają Dharmę. Związek z tą mantrą daje odrodzenie na Polu Wielkiej Szczęśliwości. Nieograniczone są korzyści z recytowania jej. Tak zostało powiedziane o tej Dharani w Sutrze.

Dharani Czystego, Promieniującego Światła

NAMA SAPTANEN / SAMJAK SAMBUDDHA KORDINEN / PARIŚUDEMANASI / ABETSINTA TRATITTRA TUNEN / NAMO BAGAŁATE / AMRITA AJUR KASE / TATHAGATA SE / OM SARŁA TATHAGATA ŚUDI / AJUR BIŚODANI / SAMHARA SAMHARA / SARŁA TATHAGATA BIRJAWALE NATRIATI SAMHARA AJU SARA SARA / SARŁA TATHAGATA / SAMAJA / BODHI BODHI / BUDDHE BUDDHE / BODHAJA BODHAJA / MAMA SARŁA PAPAM AŁARANA BIŚUDE / BIGATAMALAM / TSARASU BUDDA BUDDHE HURU HURU SOHA / OM SARŁA TATHAGATA MALA BIŚODANI / RUDAWALE TRATISAMGARE TATHAGATA DATU DARE / DARA DARA / SENDARA SENDARA / SARŁA TATHAGATA ADHI KTANA ADHIKTITE SOHA/

Istota mantry: Jeżeli recytuje się tę mantrę codziennie z wiarą i czystością serca, bez względu na miejsce odrodzenia, nie przeżyje się malejącego szczęścia. Nastąpi odrodzenie w doskonale czystych obszarach będzie się pamiętało poprzednie żywoty. Ta mantra chroni przed śmiercią w wypadku i oczyszcza zasłony umysłu. Jeżeli recytuje się tę mantrę 777 razy, myśląc przy tym o zmarłym, będzie on wyciągnięty z niższych stanów i odrodzi się w wyższych. Nigdy więcej nie powróci do niższych obszarów. Zostało powiedziane, że w końcu urzeczywistni się stan Buddy.

Dharani ochrony

NAMA NAWANA WATINAM / TATHAGATA GAMGANAM / DIWALUKANAM KOTNI JUTASZATASAHA SARNAM / OM BO BO RI / TSARI NI TSARI / MORI GORI TSALA ŁARI SOHA//

Jeśli stale recytuje się te mantrę i składa się jej ofiary lub nosi ja przy sobie będzie nas chroniła w złych stanach. Lęki i strachy rozpuszczą się. Jeśli recytuje się tę mantrę , lub o niej mówi będą oczyszczone czyny z ich niezmierzonymi następstwami oraz zasłony umysłu. Wszyscy Zwycięzcy będą nas chronić . Strażnicy i Czenrezik będą czuwać nad nami. Bóstwa oraz ci z którymi mamy związek poprzez inicjację zbiorą się wokół nas, aby nam pomóc. W Sutrach są zawarte niezliczone korzyści.

Dharani 100 000 ornamentów przebudzenia

OM NAMO BAGAŁATE BIPULABENA KETSANO TAKSIPATA / TRABE KETU MURDANE / TATHAGATAJA / ARHATE SAMJAK SAMBUDDAJA / NAMO BAGAŁATE ŚAKJAMUNAJE / TATHAGATAJA ARHATE SAMJAK SAMBUDDAJA / TEJATA / BODHI BODHI / BODHANI BODHANI / SARŁA TATHAGATA GOTSARI / DARA DARA / HARA HARA / TRAHARA TRAHARA / MAHABODHI TSITA DARE / TSULU TSULU / SCHATAREMI SENSODITI / SARŁA TATHAGATABIKIKTE / GUNIGUNAPATE / SARŁA BUDAGUNAWABASE / MILI MILI / GANAGATALE / SARŁATATHAGATE TIKTRITE / NABAPA TALE / ŚAME ŚAME / TRAŚAME TRAŚAME / SARŁAPAPAM TRAŚAMANE / SARŁAPAPAM BIŚODANE / HULU HULU / MAHA BODHI MARGASAM TRATIKTRITE / SARŁA TATHAGATA SU TRATIKTRITE ŚUDE SOHA / / OM SARŁATATHAGATA BEWALOKITE / DZAJA DZAJA SOHA / OM HULU HULU / DZAJA MUKE SOHA // OM BENZA AJUKE SOHA//

Recytacja tej mantry przedłuża życie i daje osiągnąć zamierzone cele. Jeżeli recytuje się ją 21 razy dziennie oczyści nas z karmicznych zasłon i ochroni przed ośmioma lękami oraz przed codziennymi trudnościami, nawet gdybyśmy wskutek popełnionych błędów musieli wrócić do stanów piekielnych. Jeżeli recytuje się ją 1 raz dziennie, zasługa jest nieograniczona. W tym życiu urzeczywistnimy Nauki Buddy, a po jego ukończeniu odrodzimy się w obszarach Wielkiej Szczęśliwości.

Dharani tajemnych relikwii

NAMA SATREJA DHIKANAM / SARŁATATHAGATANAM / OM BUBIBAWANA / WAREWA TSITO / TSULU TSULU / DARA DARA / SARŁATATHAGATA / DATUDARE / PEMA GARBHE / DZAJAWATE / ATSALE / SAMARATATHAGATA / DARMATSAKTRA TRA WARTANA / BENZA BODI MENDA ALAMKARA / ALANG TRITE / SARŁATATHAGATA ADIKTRITE / BODAJA BODAJA / BODANI BODANI / BUDE BUDE / SAMBODANI / SAMBODAJA / TSALA TSALA / TSALENTU SARWA AWARANANI / SARŁAPAPAM BIGATE HURU HURU / SARŁA SZOKABIGATE / SARŁATATHAGATA HRIDAJA BENZANI / SAMBAŁA SAMBAŁA / SARŁATATHAGATA GUHAJE / DHARANI MUDRE / BUDE SUBUDE / SARŁATATHAGATA ADIKTRITE DATUGARBE SOHA / SAMAJA ADIKTRITE SOHA / SARŁATATHAGATA HRIDAJA / DHATU MUDRE SOHA / SUTRATIKTI TETUBE TATHAGATA ADIKTRITE HUNG HUNG SOHA / OM SARŁA TATHAGATA UKNIKADATU MUDRANI SARŁATATHAGATA / DHARMADHATU / BIBUKITA ADIKTRITE HURU HURU HUNG HUNG SOHA//

Recytacja tej mantry powoduje, że wszystkie działania powodujące powstawanie cierpienia wyczerpią się i osiągniemy wszystkie właściwości rozwoju i Nirwany. Jeśli ten tekst położy się na wierzchołku góry, w stupie, lub powiesi na chorągwi zwycięstwa to wszystkie żyjące istoty, które go zobaczą lub dotkną będą w pełni wyzwolone.

Dharani zwycięskiego słowa

OM NAMO BAGAŁATE / SARŁATRELOKJA / PARTIBIŚIKTAJA / BUDDHAJATE NAMA / TEJATA / OM DRUM DRUM DRUM / ŚODAJA ŚODAJA / BIŚODAJA BIŚODAJA / ASAMASAMANTA / AWABASA SAPARANAGATE / GANAGANA SOBAŁA BIŚUDE / ABIKINTSENTUMAM / SARŁA TATHAGATA / SUGATA WARA WATSANA / AMRITA ABIKENGERA / MAHAMUDRA MENTRAPADE / AHARA AHARA / MAMA AJU SAMDARANI / ŚODAJA ŚODAJA / BIŚODAJA BIŚODAJA / GANGANA SOBAŁA BIŚUDE / UNIKA BIDZAJA PARIŚUDE / SAHASA REMI SENSODITE / SARŁATATHAGATA AWALOKINI / KATAPARAMITA PARI PURANI / SARŁATATHAGATA MATE / DASCHA BHUMI TRATIKTRITE / SARŁATATHAGATA HRIDAJA / ADIKTRANA ADIKTRITE / MUDRE MUDRE MAHAMUDRE / BENZA KAYA SAMHATANA PARIŚUDE / SARŁA KARMA AŁARANA BIŚUDE / TRATINI WARTAJA MAMA AJUR / BIŚUDE / SARŁATATHAGATA / SAMAJA ADIKTRANA ADIKTRITE / OM MUNI MUNI MAHA MUNI / BIMUNI BIMUNI MAHABIMUNI / MATI MATI MAHAMATI / MAMA TISU MATI TATHATA / BUTA KOTIPARI ŚUDE / BISAPUTA / BUDI ŚUDE / HE HE DZAJA DZAJA / BIDZAJA BIDZAJA / SAMARA SAMARA / SAPARA SAPARA / SAPARAJA SAPARAJA / SARŁA BUDA ADIKTRANA ADIKTRITE / ŚUDE ŚUDE / BUDE BUDE / BENZE BENZE MAHABENZE / SU BENZE BENZAGARBHE / DZAJA GARBHE / BIDZAJA GARBHE / BENZA DZOLAGARBE / BENZO UBAWE BENZA SAMBAWE BENZE BENZINI / BENZA BAWENTU / MAMA ŚARIRAM / SARŁA SATONENTSA KAJA / PARIŚUDIR BAWENTU / MESADA SARŁAGATI PARIŚUDITSA / SARŁATATHAGATA TSA / MAM SAMASZO SAJENTU / BUDE BUDE / SIDE SIDE / BODAJA BODAJA / BIBODAJA BIBODAJA / MOTSAJA MOTSAJA / BIMOTSAJA BIMOTSAJA / ŚODAJA ŚODAJA / BIŚODAJA BIŚODAJA / SAMENTA MOTSAJA MOTSAJA / SAMENTAREMI PARIŚUDE / SARŁATATHAGATA HRIDAJA / ADIKTRANA ADIKTRITE / MUDRE MUDRE MAHAMUDRE / MAHA DRA MENTRA PANDE SOHA // OM DRUM SOHA // OM AMRITA AJUR DADE SOHA //

Buddowie powiedzieli: Tak wiele jak dużo jest ziarenek piasku w Gangesie razy osiem razy 88 x 100 000 milionów, słuchanie lub recytowanie tej mantr oczyszcza zasłony czynów z 1000 kalp. Do czasu osiągnięcia oświecenia nie będziemy odradzać się w niższych światach, lecz na coraz wyższych poziomach. Jeżeli położy się te mantrę na wierzchołku stupy, albo na chorągwi zwycięstwa, każdy kto ją zobaczy, usłyszy, będzie w jej cieniu lub zostanie owiany wiatrem z jej kierunku, osiągnie wyzwolenie. Najwyższe oświecenie zostanie przepowiedziane przez Buddów, oczekując na nie istoty będą żyły długo, wolne od chorób i lęku.
Jeśli recytujemy komuś tę mantrę do ucha to będzie on wyzwolony z niższych światów. Ten kto ma dobry związek z tą mantrą odrodzi się po śmierci w Dełaczien. Jeśli wyrecytujemy tę mantrę 21 x dmuchając na ziarenka gorczycy, a potem rozrzucimy je na kości zmarłego, zostanie on wyzwolony z niższych światów. Niezależnie od miejsca ponownych narodzin przypomnimy sobie poprzednie żywoty i będziemy godni respektowania.
Zostało powiedziane, że zobaczymy twarz Buddy, który przepowie nam godzinę naszego przebudzenia.

Dharani Buddy Wajroczany

NAMO BAGAŁATI / SARŁA DURGA TIPARI ŚODANA RADZAJA / TATHAGATAJA / ARHATE SAMJAK SAMBUDAJA / TEJATA / OM ŚODANE ŚODANE / SARŁA PAPAM BIŚODANI / ŚUDE BUŚUDE / SARŁA KARMA AŁARANA BIŚUDE SOHA /

Przypomnienie tej Dharani wyzwala z niższych stanów. Kiedy się ją czyta lub nosi przy sobie, chroni przed śmiercią w wypadku. Związek z tą mantrą wyzwala z niższych stanów. Wszyscy, którzy ją usłyszą, postępując do przodu osiągną stan Buddy Wajroczany.

Dharani Buddy Akszobji

TŚOM DENDE / GYNPO MIDRUKPA LA / CZIAK TSALLO / NAMO RATNA TRAJAJA / OM KAMKANI KAMKANI / ROTSANI ROTSANI / TROTANI TROTANI / TRASANI TRASANI / TRATIHANA TRATIHANA / SARŁA KARMA PARAM PARANIME SARŁA SATO NENTSA SOHA//

Recytacja tej mantry 3 razy dziennie oczyszcza 5 czynów z ich niezmierzonymi następstwami. Poprzez recytacje 1 raz, przez sny będą zażegnane złe przepowiednie. Nosząc ją przy sobie uniknie się ośmiu rodzajów śmiertelnych wypadków. Ci którzy słyszą tę mantrę nigdy nie popadną w niższe stany. Jeżeli recytujemy ją 100 lub 1000 razy w intencji zmarłego, dmuchając na wodę lub piasek i posypując nimi zwłoki, zmarły nie popadnie w niższe stany. Ci, którzy już się narodzili wyjdą z nich, aby odrodzić się w wyższych stanach. 5 czynów i ich niezmierzone następstwa będą oczyszczone. Również ci, którzy odeszli od Dharmy i krytykowali szlachetnych Bodhisattwów oczyszczą swoje zasłony, jeżeli w momencie śmierci zobaczą tę napisaną mantrę. To dotyczy oczywiście tych, którzy mantrę wymawiają lub recytują – czy trzeba to jeszcze mówić? To jest niesplamione słowo z ust doskonale oświeconego Buddy Akszobji.

Dharani Siakjamuniego

TŚOM DENDE / PAL GJALŁA ŚAKJA TUBPA LA TŚAK TSALLO / TEJATA OM / MUNI MUNI MAHAMUNIJE SOHA//

Recytując ją 1 raz oczyszcza się szkodliwe czyny popełnione w ciągu 80 000 kalp.

Mantra 100 imion Mędrca /Siakjamuniego/

OM BO HUNG HUNG HUNG / A A / HI HI / ŚIWA ŚIWA / ŚENTI ŚENTI / ŚAMA ŚAMA / ŚAMAPAJA / TATHAGATA NUGATA / SOBAWA ABAWA / SAMUTAJA ASA WALA / ABIRA LAWALA / AMITAWA LA / ATIWALA HUNG GUM GUM / DRO DRO DROO DROO / DRETU DRETU / HI HI BAŁAGAN / BAWENTAKASURATA / BONGA MAHASCHANI KARA / PAPA KILPIKANA ŚAKA SOHA//

Recytując tę mantrę 1 raz osiągnie się bez zwłoki stan Buddy. Recytując ją każdego ranka, osiągnie się wszystkie cele w życiu i nie napotka na żadne trudności. Szkodliwe i niecnotliwe czyny popełnione w ciągu 100 razy 10 milionów żywotów będą oczyszczone, a w ciągu 100 razy 10 milionów kalp osiągnie się właściwości bez granic.

Dharani Sutry Wyzwolenia

NAMO BUDDAJA / NAMO DHARMAJA / NAMO SANGAJA / ADENTI DHARANI / TEJATA / AKASZANI WABINI / SARŁA DHARMANI WANI / IŚAMADA / PIPAŚANA / BIMALA SUPARI / DHARMANI KANA / WARA RUNI / TSAJATA MALE / TSALE / HULU HULU / SZIBITE / MENTRA MENTRA MENTRA SOHA //

Ta mantra została wypowiedziana przez 8 milionów Buddów. Lekceważąc ją lekceważy się wszystkich Buddów, nawet jeśli praktykuje się ją z przebudzonym umysłem, nie osiągnie się rezultatów. Jeśli słucha się jej z umysłem pełnym wiary, recytując ją 1 raz dziennie, osiągnie się przebudzony stan bez odrodzenia się niższych stanach i urzeczywistni stan Buddy. Jest to bezbłędne słowo Zwycięzcy.

Dharani Buddy Amitabhy

TŚOM DENDE / GYNPO YPAME LA / TŚZIAK TSALLO / NAMO BHAGAŁATE / AMITABAJA / TATHAGATAJA / ARHATE SAMJAK SAMBUDDAJA / TEJATA OM AMRITE / AMITOBAŁE AMITE SAMBAŁE AMITA BIKRENTE / AMITAGAMINI / GANGANA KIRTIKARE / SARŁAKALEŚA / KSZIA JANG KARI SOHA / OM AMI DEŁA HRI / OM PEMA DARI HUNG//

Poprzez recytowanie tej długiej dharani 3 x , wszystkie szkodliwe czyny i zasłony nagromadzone w 1000 kalpach będą oczyszczone. Wyrecytowanie jej 21 razy oczyszcza 4 ślubowania korzeni jak mówią Sutry.

Dharani Amitajusa (Tsepame)

NAMO RATNA TRAJAJA / OM NAMO BAGAŁATE APARAMITA / AJUR DJANA SUBINI TSITATE DZO RADZAJA / TATHAGTAJA ARHATE SAMJAK SAMBUDDAJA / TEJATA OM PUNJE PUNJE MAHA PUNJE / APARAMITA PUNJE / AJUR PUNJE / MAHAPUNJE AJUR DJANA / SARWARO SAMBARO PATSITE / AJUR ANA KHE / TSE DRUM / OM DRUM / A DRUM / SO DRUM / HA DRUM / TSE DRUM / OM SARŁA SANKARA / PARI ŚUDA / DARMATE GANGANA / SAMURGATE SOBAŁA / BIŚUDE MAHANAJA / PARIŁARE SOHA//

Można budować posągi ze szlachetnych materiałów, które wypełnią cały wszechświat, lecz jednokrotne wyrecytowanie tej mantry jest ważniejsze. Można wznosić posągi z relikwiami przez 1000 kalp, lecz jednokrotne wyrecytowanie tej mantry jest cenniejsze. Można wyrecytować Tripitakę i wypraktykować złożone cnoty (dla dobra innych), ale jednokrotna recytacja tej dharani jest ważniejsza 100 razy. Ta mantra odwraca cierpienia i złe przepowiednie. Pozwala osiągnąć stan Sugaty i chroni przed śmiercią. Ten, kto żyłby jeszcze 10 lat będzie żył 100. Zwycięzcy i Ich Synowie (Bodhisattwowie) nie są w stanie wyjaśnić wszystkich zasług i cnót powstających na każdym miejscu, w którym recytuje się tę Dharani.

Dharani Sutry Życia

OM NAMO BAGAŁATE / APARAMITA AJUR DJANA SUBINI TSITA / TEDZO RADZAJA / TATHAGATAJA / ARHATE SAMJAKSAMBUDDAJA / TEJATA / OM PUNJE PUNJE MAHA PUNJE / APARAMITA PUNJE / APARAMITA PUNJE / DZIANA SAMBARO PATSITE / OM SARŁA SAMKARA PARI ŚUDE / DARMATE GANGANA / SAMUDGATE SOBAŁA BIŚUDE / MAHANAJA PARIŁARE SOHA//

Milion Buddów zgodnie wypowiedziało tę dharani. Ten kto ją pisze, czyta lub dotyka będzie żył 100 lat i miał kwitnące życie. Nie popadnie w 3 niższe stany, a także nie urodzi się w miejscu, gdzie nie miałby możliwości praktykowania Dharmy.
Wyrecytowanie tej dharani 1 raz przynosi taką zasługę jak przepisanie zbioru 84 000 Nauk Buddy. Wszystkie szkodliwe czyny i 5 czynów niezmierzonych następstw będą oczyszczone, nawet gdyby były tak potężne jak góra. Złośliwe duchy wszelkiego rodzaju, rakszasy jedzące ludzkie mięso nie będą w stanie nam zaszkodzić.
Wielcy królowie 4 kierunków i światowi bogowie będą czuwać nad nami. Otrzymamy przepowiednie 29 milionów Buddów odnośnie czasu w którym osiągniemy Stan Buddy. Odrodzimy się na polach wielkiej szczęśliwości i będziemy w stanie wejść do wszystkich krain Buddów. Nie odrodzimy się jako kobieta. Ptaki, sarny, wszystkie zwierzęta, które usłyszą tę dharani zwrócą się ku Oświeceniu. Ofiara z klejnotów wypełniająca 1000 przestrzeni i dar 1 złotówki dla wyrecytowania tej dharani wyrażają tę samą wspaniałomyślność. Można ofiarować Zwycięzcom i wszystkim żyjącym istotom 7 cennych substancji podobnych do Góry Meru, można policzyć krople oceanu, lecz nie można opisać zasług wynikających z recytowania tej dharani. Ofiary dla wszystkich Zwycięzców i ofiary dla czytania tej dharani są tym samym. Zostało powiedziane, że wszystko jest Prawdą dla tego, kto nie posiada dualnego umysłu. Czyli dla tego, kto nigdy nie wątpi.

Dharani Buddy Medycyny (Sangdzie Menla)

TŚOM DENDE MENDZILA BEJDURJA YKI GJALPO LA TŚAK TSALLO /
/Chwalę Pana, Lamę Medycyny, Króla Niebieskiego Światła, którego blask podobny jest Lapis Lazuli/
OM NAMO BAGAŁATE BEKANDZAJE / GURU BEJDURJA / PRABHA RADŻAJA TATHAGATAJA ARHATE SAMJAKSAMBUDDAJA/ TEJATA OM BEKANDZAJE BEKANDZAJE / MAHA BEKANDZAJE / RADZA SAMUGATE SOHA//

Dharani Siedmiu Braci (Siedmiu Buddów Medycyny)

TEJATA / GUME GUME IMINIMITE / MATI MATI / SAPTATHAGATA SAMA GDE DIKTRITE / ATIMATE PALE PAPAM ŚODANI / SARŁA PAPAM NAŚAJA / MAMA BUDE / BUDOTAME / UME KUME / BUDAKSZETRA / PARI ŚODANI / DHA MENI DHA ME MERU MERU / MERU SZIKARE / SARŁA AKALA MRITAJU NIWARANI / BUDE SUBUDE / BUDA ADIKTRANA ADIKTRITENA / RAKENTUME / SARŁA DEWE / SAME A ASAME SAMANA HARENTUME / SARŁA BUDA / BODISATONAM / SAME SAME / TRAŚAMENTU ME / SARŁA ITAJU PATRA BAMBE DAJA / POURANI POURANI / POURAJAME / SARŁA ACZAJA BEDRURJA PATI BASE SARŁA PAPAM KSZAJAM KARI SOHA//

Jeżeli recytujemy te dwie dharani, Zwycięzcy i ich synowie będą o nas myśleć. Dzierżawca Wadżry (Wadżrapani) i światowe bóstwa ochronne będą czuwac nad nami. Ta mantra oczyszcza w pełni 5 czynów niezmierzonych następstw i wszystkie zasłony. Wszystkie choroby, zaklęcia złych duchów, wrogowie i zmarli będą uspokojeni. Zostało powiedziane, ze ciało i umysł będą w harmonii a wszystkie pomyślane życzenia się spełnią.

Dharani Sugatów

TŚOM DENDE GJALŁA GJAMTSO TSOK TANG TSZEPA NAMLA TSZIAK TSALLO
/Chwalę Pana Zwycięzcę podobnego do oceanu i Jego Orszak/
NAMA SARŁA TATHAGATA HRIDAJA ANUGATE / OM KURUM GINI SOHA//

Wyrecytowanie tej dharani 1 raz oczyszcza szkodliwe czyny z 8 miliardów kalp.

100 Sylabowa Dharani Tathagatów

OM NAMASATREJA DHIKANAM / SARŁATATHAGATANAM / SARŁA TRA ATRA TI HATA BAPTI DARMA TABA LINAM / OM ASAMA SAMENTATO ANENTA / BAPTI SZASANI / HARA HARA / MARA MARA / NA BIGATA RAGA BUDA / DARMA TE / SARA SARA / SAMA WALA / HASA HASA / TRAJA TRAJA / GANGANA MAHA WARA LA KSZANTI DZOLA DZOLA NA SANGARE SOHA//

Ta dharani trzech rodzajów związków z inicjacją oczyszcza szkodliwe czyny i wszystkie zasłony. Złamane inicjacje będą odnowione i zostało powiedziane, że odrodzimy się jako synowie Zwycięzców.

Dharani Usznisza Rigpa Bimala (Mahavidja Vimala – Wielka Nieskazitelna Mądrość)

OM TREJADE SARŁA TATHAGATA HRIDAJA GARBA DZOLA DARMADATU GARBE / SAMHARANA AJU SAMŚODAJA PAPAM SARŁATATHAGATA SAMENTA UNIKA BIMALE BIŚUDE SOHA//

Kiedy buduje się stupę i przy tym powtarza tę dharani osiąga się te same rezultaty jakby zbudowało się 1 milion stup /bez mantr/. Obojętnie jaki z czterech elementów się dotknie stanie się on podobny do stupy, a ci, którzy go zobaczą lub dotkną będą wyzwoleni. Ta mantra oczyszcza 5 czynów niezmierzonych następstw oraz inne szkodliwe czyny. Wpływa na odrodzenie się w wyższych światach. Daje długi i szczęśliwe życie, pozwala sobie przypomnieć poprzednie żywoty, chroni przed wszystkimi szkodliwymi wpływami i pozwala osiągnąć stan Buddy. Zostało to powiedziane przez szlachetnego Zwycięzcę, który prowadzi wszystkie istoty do Wyzwolenia.

Dharani oczyszczenia (dla tych, którzy żyją z darów ofiarnych):

TŚOM DENDE KYNNE YKI GJALPO ME Y RABTU SALŁA LA TSZIAK TSALO
/Chwalę Pana całego wszechświata, Króla Światła, Przejrzysty Ogień, który ożywiająco rozjaśnia/
NAMA SAMENTA TRABARADZAJA TATHAGATAJA ARHATE SAMJAK SAMBUDDAJA / TEJATA / NAMO MENZO ŚIRIJE KUMARA BUTAJA / BODHISATOJA MAHASATOJA / MAHAKARONIKAJA / TEJATA / OM NIRA LAM BE NIRA BASE / DZAJE DZAJA LABE / MAHAMATE / DAKSZE DAKSZE NIME PARIŚODAJA SOHA//

Dzięki trzykrotnej recytacji tej mantry będą oczyszczeni wszyscy, którzy korzystają z darów ofiarnych. Zostało powiedziane, ze przez oczyszczenie wszystkich szkodliwych czynów i rozpuszczenie przeszkód mantra ta zwiększa dobrobyt i przynosi mądrość najwyższej wiedzy.

Dharani oczyszczenia (dla tych, którzy żyją ze sprzedaży posążków Buddy)

OM IHO ŚUDE ŚUDE / BIHO ŚUDE ŚUDE / A HI RAM BI NA RAM ŚUDE RAM / A A AH SOHA / OM BIRASTI BIRASTI SOHA //

Ta dharani recytowana 7 razy oczyszcza tych, którzy żyją ze sprzedaży posążków Buddy. Złamane reguły postępowania, złamane związki z inicjacjami, pięć czynów i zasłony karmy będą oczyszczone.

Dharani Tysiącramiennego Czenrezi

NAMO RATNA TRAJAJA / NAMA ARJA DŹIANA SANGARA / BEROTSANAJA / BAJUHA RADZAJA / TATHAGATAJA / ARHATE SAMJAK SAMBUDDAJA / NAMA SARŁA TATHAGATABE / ARHATEBE / SAMJAK SAMBUDEBE / NAMA ARJA AWALOKITE ŚORAJA/ BODHI SATOJA / MAHA SATOJA / MAHA KARUNIKAJA / TEJATA / OM DARA DARA / DIRI DIRI / DURU DURU / ITE ŁITE / TSALE TSALE / TRATSALE TRATSALE / KUSUME KUSUMA ŁARE / ILI MILI TSITE DZOLA MAPANAJA SOHA//

Ta dharani była wypowiedziana przez 11 milionów Buddów. Recytując ją nie zazna się choroby, Sugatowie będą dla nas współczujący. Posiądzie się bogactwa, uspokoi wrogów i wejdzie w łaski króla. Nie zginie się od broni ani od naturalnej czy przygotowanej trucizny. Nie ulegnie się epidemii ani nie zginie w wypadku. W godzinie śmierci zobaczy się twarz Sugaty i nie doświadczy lęku. Nie wróci się do niższych stanów, lecz uda na pola wielkiej szczęśliwości. Wyrecytowanie tej dharani oczyszcza 4 ślubowania korzeni i 5 czynów niezmierzonych następstw. Zostało powiedziane, że gdy wyrecytuje się te mantrę 7 razy i podmuch na chorego, ofiarę epidemii, ten będzie uzdrowiony.

Dharani Białej Tary

NAMO RATNA TRAJAJA / NAMA ARJA AWALOKITE ŚORAJA BODISATOJA MAHASATOJA / MAHAKARUNIKAJA / TEJATA OM TSATRA WARTI TSINTA MANI MAHA PEME RURU / TIKTRA DZOLA AKARKAJA HUNG PHE SOHA // OM BHARATA PEME HUNG/ OM MANI BENZENI HUNG/ OM PEMA TSINTAMANI MAHA BEZAR BARA HUNG//

Recytując tę dharani 100 lub 1000 razy osiągnie się wszystkie cele w życiu. Nawet jeśli z powodu swych czynów ktoś będzie musiał się odrodzić w piekle, zostanie oczyszczony, wyzwolony z niższych stanów i zobaczy Buddę. Dzięki recytacji tej dharani 1 raz dziennie będą zniszczone wszystkie choroby i złe zaklęcia. Ta dharani wyzwala od wrogów, złodziei i gróźb króla. Przynosi odrodzenie w obszarach wielkiej szczęśliwości – bez wątpienia – gdyż zostało to powiedziane przez Zwycięzców pełnych wielkiej dobroci.

Dharani dla dotrzymania ślubowań

OM AMOGAŚILA / SAMBARA SAMHBARA / BARA BARA / MAHA ŚUDA SATO PEMA BIBU KITA / BUNZA DARA DARA / SAMENTA AWALOKITE HUNG PHE SOHA//

Ta dharani oczyszcza szkodliwe czyny, które uniemożliwiają etyczny sposób życia. Złamane ślubowania będą odnowione, a etyczne zachowanie będzie doskonałe.

Mantra Bodhisattwy Amoghapaszy (aspekt Czenrezi)

OM HRI TRELOKJA BIDZAJA / AMOGHAPAŚA A TRA TI HA TA HRI HA HUNG PHE SOHA//

Recytacja serca tej mantry pokonuje złe przepowiednie. Czyny niezmierzonych następstw i zasłony karmy będą oczyszczone. Nasze życzenia spełnią się i zobaczymy Buddę. Wszystkie te korzyści zostały wymienione w Sutrze tej Dharani.

Mantra Lotosowej Uszniszy

OM PEMO UNIKA BIMALE HUNG PHE//

Recytacja tej mantry, widzenie jej, dotknięcie lub przypomnienie oczyszczają 5 czynów niezmierzonych skutków i wszystkie czyny, które doprowadziłyby do odrodzenia się w piekłach najgorszych tortur. Nigdy więcej nie popadnie się w niższe stany. W ciągu 100 000 kalp uzyska się tytuł monarchy wszechświata. Jeśli myśli się o jakichś czujących istotach i recytuje tę mantrę 5 lub 7 razy dziennie, odrodzą się one w obszarze wielkiej szczęśliwości (Dełaczien) lub nieustannej radości (N. gon. dga) Jeśli recytuje się tę mantrę dmuchając na piasek i posypując nimi zwłoki, kości lub grób, wtedy nawet ci, którzy nie dotrzymali ślubowań i ci, którzy znajdują się w niższych stanach będą gotowi do pójścia w cień stupy. Mantrę można recytować i grać na rogu z muszli, wtedy każdy, kto usłyszy jego dźwięk będzie wyzwolony. Jeśli powtarza się mantrę nad kawałkiem drzewa sandałowego a potem spali się go, to jego zapach zniszczy epidemię, ochroni przed złodziejami i dzikimi zwierzętami. Jeśli powiesi się ubranie nad dymem z sandałowego drzewa, będą pokonane szkodliwe czyny i zasłony. Jeśli wyrecytuje się tę mantrę 1 100 000 razy, osiągnie się poziom Bodhisattwy, z którego nie ma już upadku.

Dharani Bodhisattwy Vipulagarbhy (tyb. Khorła Tongtruk – Wstrząsający Samarą – aspekt Czenrezi)

OM VIPULAGRABHE MANI PRABHE / TATHAGATA NIRDEŚANI / MANI MANI SUTRABE / BIMALE SAGARA GAMBIRE / HUNG HUNG / DZOLA DZOLA BUDDA BILOKITE / GUHE ADIKTRITE / GARBE SOHA / PEMA DARA A MOGA DZAJATE / TSURU TSURU SOHA // OM MANI BEZIR HUNG //OM MANI DARI HUNG PHE // OM MANI PEME HUNG ARAPATSAMITA HRIDAJA SOHA//

Recytacja tej dharani całkowicie uspokoi 13 przeszkód – ogień, wodę, przepaście, grzmoty, wiatry, naturalne i przygotowane trucizny, wrogów, choroby, śmierć w wypadku i ukaranie przez króla. Zależnie od właściwości ciało będzie piękne a mowa przyjemna. Osiągnie się samadhi, a życie będzie długie i wypełnione pracą dla dobra innych. Wejdzie się w posiadanie pięknych przyjaciół, majątku i wielkiej inteligencji. Wszystkie nadzieje spełnią się i przyniesie się ofiary dla Sugatów.
Staniemy się synami Zwycięzców i osiągniemy 13 poziom Bodhisattwy, tzn. Stan Buddy (Wadżradhara). Kiedy recytujemy tę dharani, ci którzy nas słyszą, widzą, odczuwają nasza obecność lub są z nami związani osiągną wyzwolenie. Jeśli w momencie śmierci jakiejś istoty recytuje się tę Dharani 7 razy do ucha lub szepce ją nad zwłokami lub kośćmi, to te istoty będą wyzwolone z niższych stanów i wejdą do wyższych. Opuszczając ciało odrodzą się w stanach wielkiej szczęśliwości. Jeśli tak nie jest, to znaczy że oszukuję wszystkie istoty. Są to słowa samego Zwycięzcy, Wielkiego Rishi (Wielkiego Mędrca), tego który mówi tylko Prawdę.

Dharani Arja Tary

NAMO RATNA TRAJAJA / NAMO ARJA AWALOKITE ŚORAJA / BODHISATOJA / MAHASATOJA / MAHAKARUNIKAJA / TEJATA / OM TARE TUTARE TURE / SARŁA DUKTAM / TRA DUKTAM / MAMA KRITE / DZAMBAJA SATAMBAJA / MOHAJA / BENDAJA / HUNG HUNG HUNG / PHE PHE PHE / SARŁA DUKTAM SATAM BANITARE SOHA / OM TARE TUTTARE TURE SOHA/

Recytowanie tej dharani oczyszcza 8 rodzajów obaw i 16 rodzajów lęków. Wszystkie życzenia zrealizują się a życie zakwitnie. Zostało to powiedziane, że rozwinie się doświadczenie realizacji, a Szlachetna Matka weźmie nas pod swoją ochronę we wszystkich przyszłych żywotach.

Dharani Pal Chen Mo (aspekt Tary)

SEJATE DAM / DZINI DRINI / SARŁA ARTA SADANI / SZASZINI / ALAKINI / MANASZAJA / SIDAJENTUME / MENTRA PANDA SOHA / / OM DRUM KUTI PARAMA SOUBGE SOHA/

Recytacja tej mantry 3 razy dziennie (rano, po południu i wieczorem) ucisza wszystkie niesprzyjające warunki, aby powstały korzystne. Bogactwa będą bez miary. Wszystkie napotkane istoty będą szczęśliwe i przyniosą Buddom ofiary.

Mantra całkowitej doskonałości (Płomienna Usznisza)

TŚOM DENDE TSUKTOR BARŁA LA CZIAK TSELLO
/Czczę i poważam całkowitą doskonałość – Płomienną Uszniszę/
NAMA SAMENTA BUDDHANAM / ATRATI HATASZASANANAM / OM KAKAKAHI KAHI / HUNG HUNG DZOLA DZOLA / TRA DZOLA TRA DZOLA / TIKTRA TIKTRA PHE PHE / SARŁA DURANI / MI TI DU SYPANI SZINTIN KURU SOHA//

Jeżeli recytuje się tę mantrę 1 raz, będzie oczyszczone wszystko niekorzystne, tak jak konflikty między różnymi stronami lub partiami.

Mantry Alikali (Wielkiej Kaskady)

I NA RA SI PA HA TA LA SOHA
Ta mantra pozwala odwrócić nasze myśli od tego życia

I SU ME PA RA TI NI LA SOHA
Odwraca myśli od samary

U ME SU RA HRI PA TI LE SOHA
Pozwala powstać miłości i współczuciu

U HU TA MA KU LU DZI JA SOHA
Budzi w nas oddanie i dążenie do stanu Buddy

A TI KAN TI MA HA KAN TI SOHA
Oczyszcza 8 światowych dharm

I MA DHI RU SA PA NI RI SOHA
Pozwala wzrastać doświadczeniu realizacji

SZA RI BA RA TI NA HRI TA SOHA
Pozwala powstać przejrzystej wizualizacji

NGA PA HA RI NI SA HRI TA SOHA
Zapobiega ukaraniu przez Dakinie

GA RU TSIN TA MA NU HRI TI SOHA
Pozwala zobaczyć twarz Jidama

TRA NA SIN GA GARU HRI TA SOHA
Kieruje energię do głównego kanału

NA RA HA RI JA MA BA BA SOHA
Chroni przed rozproszeniem i sennością

E WAM MA JA DA NA HRI TA SOHA
Realizacja postępuje nieprzerwanie i nie opuszcza nas

A RA PA TSA MI TA HRI TA SOHA
Pozwala osiągnąć stan Buddy bez praktykowania.
Zostało to powiedziane w rdzennej Tantrze Mańdziuśrego

OM KE TSA RA GAM HUNG HRI TA
Jeśli powtarza się te mantrę 7 razy i dmucha na stopy lub buty, wtedy wszystko co żyje pod stopami odrodzi się po śmierci w 33 boskich obszarach (Niebie Trajastrimsia)

Końcowa modlitwa do Buddy Siakjamuniego

TŚOM DENDE DESZIN SZIEGPA / DRA TSZIOM PA JANGDAGPAR DZOKPA / SANDZIE NAMPAR TSEKPA / DJEWA TRAGJA KANGE LUNG GI DJE / MEGNEKJI TRANGTANG GNAMPALA TSZIAK TSALLO/

Skłaniam się przed Panem Bhagavanem Tathagatą, który pokonał wszystkich wrogów (przeszkadzające emocje i niewiedzę – przyp. wyd.), który jest doskonale czysty, który w pełni osiągnął stan Buddy, nad którym jest 100 milionów Buddów, licznych jak ziarenka piasku w Gangesie.

Kiedy recytuje się wszystkie te mantry, zasługa jest taka sama, jakby wyrecytowało się cały Kandżur (zbiór Nauk Buddy – przyp wyd.), powiedział Padmasambhawa.

Mantra pomnażająca

OM DURU DURU DZAJE MUKHE SOHA

Zostało powiedziane, że jeśli na końcu powtórzy się 7 razy tę mantrę, zasługa z wszystkich pozytywnych czynów (obojętnie jakich) będzie milion razy większa.

Poświęcenie zasługi

DI TAR GOM DE GJI PE / GEŁA TSAŁA DI DAK SOK SEMCZIEN / TAMCZIE KJI TSE KORŁA TOK MAME PANE SAKPE DI PA TANG / DRIB PA TANG / LE NAGAN PA NAMPAR MIN PA TANG / NI MONG PA TANG DUG GAL ŁA TANG / PAG TSZAK NAGAN PA TSOK TAM CZIE DSZANG DSZING / DAG NE SANGDZIE KJI GOPANG TOB PAR DZIUR CZIK//

Oby dzięki miłującej aktywności, recytacji i medytacji tych mantr zostały oczyszczone u mnie i u wszystkich istot szkodliwe czyny i zasłony uzbierane od niemającego początku czasu negatywne czyny tego życia, przeszkadzające uczucia, złe skłonności i obyśmy osiągnęli Stan Buddy.

Modlitwa o odrodzenie się w Dełaczien (Najwyższa Błogość) – Czystej Krainie Buddy Amitabhy

DI TAR GOM DE KJI PE SE NAM KJI / DA TANG DA LA DREL TO DROŁA KYN / MI TANG LU DI POR ŁAR GJUR MA TA / DEŁACZIEN TU DZU TE KJE ŁAR ŚOG / KJE MA TAK TU SA CZIU RAB DRE NE / TRYL PE CZIO CZIUR TSZEN TYN DZIE PAR ŚOG/

Obym dzięki miłującej aktywności, recytacji i medytacji zaraz po opuszczeniu tego nieczystego ciała odrodził się w Dełaczien wraz ze wszystkimi istotami zjednoczonymi ze mną. Obyśmy się tam odrodzili i po przejściu 10 stopni Bodhisattwy obyśmy promieniowali w 10 kierunkach dla dobra wszystkich istot.
(Można teraz wyrazić inne modlitwy poświecenia i dobre życzenia)

Tekst ten został przetłumaczony przez Migmar Tsering i Francois Chenique 26 listopada 1981r. w Paryżu. Z niemieckiego tłumaczyła Anna Wandzilak.
Opracował i korekty transkrypcji dokonał Kynzang Drime w Rzeszowie 02-03.2004 r. Całą zasługę poświęcam przebudzeniu wszystkich istot. Oby dobro wzrastało!

Poleć znajomym...
  • email
  • Digg
  • Facebook
  • MySpace
  • Twitter
  • Blip
  • Wykop
  • Grono
  • Kciuk.pl
  • Śledzik

Karmapa OGJEN TRINLE DORDŻE – Oświecona Aktywność GURU RINPOCZEGO

Historia Karmapów

Budda Śakjamuni przepowiedział pojawienie się Karmapy w wielu sutrach i tantrach. Tylko nieliczni mistrzowie buddyjscy zostali przepowiedziani w sutrach i tantrach, a Karmapa jest właśnie jednym z nich. Następujące proroctwa zostały skompilowane przez Rinczena Palzanga i zamieszczone zostały w jego dziele zatytułowanym “The All-Illuminating Mirror”.

Z Samadhiraja Sutra:

Dwa tysiące lat po moim odejściu,
Nauki rozprzestrzenią się w kraju ludzi o czerwonej skórze,
którzy będą uczniami Avalokity.
[W tym czasie] pojawi się bodhisattwa Simhanada, znany jako “Karmapa”,
posiadłszy mistrzostwo w samadhi, ujarzmi istoty
i doprowadzi je do wyzwolenia poprzez widzenie, słyszenie, przywoływanie i dotknięcie.

Z Lankavatara Sutra:

Nosząc mnisie szaty oraz czarną koronę,
Nieustannie będzie działał dla pożytku istot
Aż do czasu zniknięcia nauk tysiąca Buddów.

Z Mulamanjushri Tantra:

Wyposażony w imię zaczynające się sylabą “Ka” a kończące się “Ma”, pojawi się ten, który rozświetli nauki.

Pojawienie się Karmapy zostało równeż przepowiedziane przez wielkiego indyjskiego mahasiddhę, Padmasambhawę, w wielu termach.

Terton Ciokgjur Lingpa (1829-1870), odkrywca licznych skarbów Dharmy, pisze:

Lotsało Gjalła Ciokjangu, wysłuchaj mnie.
Będziesz miał 21 przyszłych inkarnacji
W niezrównanej krainie mowy, Pałacu Półksiężyca.
Emanacjo Czenrezika, ty znasz trzy czasy.

Następnie wymienia imiona Karmapów, którzy mają się dopiero pojawić:

Dełi Dangłi (‘Natura Szczęśliwości’, XV Karmapa)
Rikpi Dordże (‘Wadżra Świadomości’, XVI Karmapa)
Ogjen Trinle (‘Oświecona Aktywność Guru Rinpoczego’, XVII Karmapa)
Samten (‘Medytacyjne Wchłonięcie’ ; XVIII Karmapa) itd…

Pierwszym Karmapą był Dysum Khyenpa, który był głównym uczniem Gampopy (1079-1153). Sam Gampopa był jednym z dwóch najwybitniejszych uczniów Milarepy, wielkiego jogina i świętego, sławnego na cały świat ze swojej surowej dyscypliny, poświęcenia życiu duchowemu, wielu dokonywanych przez siebie cudów, oraz piękna i głębi pieśni, w których przekazywał swe nauki, rezultat całkowitego i doskonałego oświecenia. Linia Milarepy wywodzi się od jego nauczyciela, sławnego tłumacza Marpy Lotsawy, który chociaż był żonatym człowiekiem świeckim, trzykrotnie odwiedził Indie w celu studiowania i sprowadzania pism. (Linia Marpy sięga wstecz do) indyjskich guru: Naropy, Tilopy i Wadżradhary, Niebiańskiego Buddy, “Tego, Który Dzierży Piorun (wadżrę)”

Ta linia nauczycieli zapoczątkowała szkołę buddyzmu tybetańskiego, w której zachował się ustny przekaz sześciu jog, praktyki ezoterycznej i duchowej realizacji, jakie Marpa przeniósł do Tybetu od swoich indyjskich nauczycieli. Głównymi uczniami jego duchowego syna Milarepy byli Reczungpa i Gampopa, ale wysoce indywidualny i trudny do przewidzenia charakter Reczungpy sprawił, że nie był on odpowiednim kandydatem do założenia jakiejkolwiek wyższej szkoły uczniów i dlatego to właśnie Gampopa, będący bhikszu sarwastiwadinem był tym, który skonsolidował otrzymane od Milarepy nauki i umieścił je na bardziej zorganizowanej podstawie, niezbędnej dla ustanowienia wielkiej i trwałej tradycji praktyki. Dakpo Kagju zostało ukszt/BRtowane przez nauki Gampopy, natomiast szkoła założona przez jego głównego ucznia Dysum Khyenpę, I Karmapę, jest nazywana czasem Kamtsang albo Karma Kagju.

I KARMAPA, DYSUM KHYENPA
(1110-1193)

Dysum Khyenpa urodził się w Dresod we Wschodnim Tybecie w 1110 roku. Wszyscy następnie Karmapowie są uznawani za jego reinkarnacje; on jest też pierwszym Lamą, który dał początek linii kolejnych inkarnacji. Większość Karmapów również wybierała Tybet Wschodni jako miejsce swoich narodzin. Już w początkowym okresie swojego życia Dysum Khyenpa wykazywał wielką duchową moc i czystość. W wieku jedenastu lat miał wizję Mahakali, a kiedy indziej, gdy szedł w podniosłym duchowym stanie po skale, zostawił na niej ślad swojej stopy. Według tradycji, w szesnastym roku życia otrzymał od pewnej liczby dakiń i innych bóstw cudowną czarną koronę utkaną z włosów stu tysięcy niebiańskich istot, a zarazem został obdarzony wiedzą na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

Dysum Khyenpa został wyświęcony jako śramanera czyli początkujący mnich i wcześnie rozpoczął naukę w buddyjskiej szkole kadampa. W roku 1129 udał się do Tybetu Centralnego, a w wieku trzydziestu lat, po dwóch miesiącach nalegania o audiencję u Gampopy, został przyjęty na ucznia słynnego nauczyciela. Wkrótce stał się najbardziej dojrzałym i zaawansowanym z ośmiuset uczniów Gampopy. W 1147r. Założył klasztor Karma Dansa na wschód od Nomchu we Wschodnim Tybecie. Pod koniec życia powrócił do Tybetu Centralnego, gdzie w dolinie Todlun założył klasztor Tsurphu. Odtąd Tsurphu stało się głównym miejscem pobytu kolejnych inkarnacji Gyalwa Karmapy. Dysum Khyenpa opuścił ciało w 1193 r. w trzecim dniu pierwszego miesiąca roku wołu. Jego ciało zostało spalone dziewięć dni później. Podczas kremacji wokół jego ciała świeciło czerwone światło, a po spaleniu, wśród szczątków widziano obrazy bóstw, w popiołach zaś odnaleziono rincil, różnobarwny kryształ, posiadający magiczne i uzdrawiające moce.

II KARMAPA, KARMA PAKSZI
(1206-1283)

Od śmierci Dysum Khyenpy do narodzin II Karmapy, Karma Pakszi, minęło około trzynastu lat. Znano go pod przydomkiem Drubcien, “Święty Wielkich Darów”, a jego sława jako cudotwórcy ustępuje jedynie sławie samego Padmasambhawy. Wcześnie opuścił swój dom we Wschodnim Tybecie i wyruszył do Tybetu Centralnego. W drodze zatrzymał się na jakiś czas u Gyalwa Pondopa. Podczas recytacji linii lamów kagju doznał nagłego zrozumienia i rozpoznał w sobie inkarnację Karmapy. W wieku jedenastu lat został wyświęcony na mnicha w Pondo Gompa i otrzymał wyjaśnienia do mahamudry i doh Sarahy. W wizji pojawił mu się jedenastogłowy Awalokiteśwara, który nakłonił go, by w całym Tybecie głosił współczucie i recytował mantrę OM MANI PEME HUNG. (Podobnie jak słynnego króla buddyjskiego z VII w. Songtsena Gampo, Karmapów i kolejnych Dalaj Lamów uważa się za emanacje Awalokiteśwary, czyli, z innego punktu widzenia, Padmasambhawy). Karma Pakszi żył w czasie, gdy w Azji panowali Mongołowie. Jeden z wielu wnuków Dżyngis Chana, Godan Chan, mianował w 1247 r. opata klasztoru sakjapy, Kunga Gyaltsena, zwanego również Sakja Panditą, wiceregentem Tybetu Centralnego, zapoczątkowując w ten sposób chwilowy okres autorytetu sakjów w Tybecie Centralnym. Sakja Pandita zmarł w 1251r. Jego następcą został jego siostrzeniec Drangen Phagpa Lodro Gyaltsen, duchowy nauczyciel innego wnuka Dżyngis Chana, Kublai Chana, który następnie został pierwszym mongolskim cesarzem Chin. W 1254 r. Kublai Chan przekazał Phagpie władzę nad całym Tybetem, podtrzymując dominację sakjapów w ziemskich sprawach. Mongołowie interesowali się jednak również innymi szkołami buddyzmu tybetańskiego. W 1255 r. rosnąca sława Karma Pakszi, podówczas pięćdziesięcioletniego sprawiła, że Kublai Chan posłał po niego do klasztoru Tsurphu. Na dworze Kublai Chana Karma Pakszi dokonał wielu cudów i poważnie osłabił dotychczasowy wpływ sakjapów. Nie przyjął jednak zaproszenia Kublai Chana do pozostania na stałe na dworze i wkrótce opuścił go, udając się w dalszą podróż na północ. W czasie podróży, na brzegu Hor Minog założył klasztor i w magicznej walce pokonał pewna liczbę taoistów. Była to pewnego rodzaju reminiscencja duchowych pojedynków, w których Padmasambhawa i Milarepa pokonali swoich bonowskich przeciwników w Tybecie. Ludzie z okolicznych krajów przebywali ogromne odległości, aby spotkać się z Karma Pakszi. Gdy w 1256r. chciał powrócić do Tybetu, został wezwany przez najwyższego chana, Mongka, starszego brata Kublai, który nakazał złożyć sobie wizytę w jego pałacu niedaleko Karakorum. Chan przyjął Karma Pakszi jako swego osobistego nauczyciela. W ten sposób kagju była faktycznie pierwszą szkołą tybetańską, która posiadła wpływ na rządzącego chana, chociaż wizyta Sakja Pandity i jego siostrzeńca u Godan Chana miała miejsce lat wcześniej. Podczas pobytu na dworze Mongki, Karma Pakszi pokonał w toku dysputy wszystkich przeciwników, tak że chan wydał faworyzujący buddyzm edykt. Mongka zmarł w 1260 r. i pomiędzy wnukami Dżyngis Chana rozgorzała walka o władzę.

W 1261 r. Kublai pokonał swego brata Arik Bokę, który uważał się za bardziej legalnego spadkobiercę i objął władzę jako najwyższy Chan. Z powodu swojej wcześniejszej odmowy pozostania na dworze, Karma Pakszi już u Kublaia pozostawał w niełasce, a teraz został posądzony o sojusz z Arik Boką i musiał doświadczyć okresu prześladowań, które skończyły się wygnaniem go do K’u Chu, wilgotnego i niezdrowego miejsca na wybrzeżu. Niektórych jego uczniów zamordowano.

Na wygnaniu Karma Pakszi miał wizję żółtego Mańdziuśri, bodhisattwy mądrości o tysiącu ramion, który w każdym z nich trzymał miseczkę żebraczą ze znajdującym się w jej środku Buddą. Miało to oznaczać, że pod przewodnictwem kagju, Dharma rozszerzy się w Minyak, Chinach i Mongoli. Dzięki swym duchowym i magicznym mocom, Karma Pakszi odzyskał łaskę Kublai Chana i po ośmiu miesiącach został uwolniony z zesłania. Podczas tego okresu mimo tortur nie odniósł żadnego szwanku; nie można go też było zamknąć w więzieniu. Kublai Chan został jego uczniem, a gdy około 1264 roku Karma Pakszi opuszczał Mongolię, obdarzył go wieloma kosztownymi darami. Mówi się, że nie mając żadnych fizycznych środków na przewiezienie tych darów do Tybetu, wrzucił je do źródła w pobliżu Szang-tu i spowodował, że pojawiły się w sadzawce koło jego klasztoru Tsurphu. Wśród nich znajdował się złoty dach świątyni, mający pochodzić z klasztornego uniwersytetu w Nalandzie w Indii, zagrabiony następnie przez Mongołów. Teraz dach ten pokrywa jedną ze świątyń Tsurphu, zawierającą wykonany przez samego Karma Pakszi wielki posąg Buddy Śakjamuniego.

Nie śpiesząc się, Karma Pakszi wyruszył w drogę powrotną do Tsurphu, zatrzymując się w wielu miejscach, aby nauczać w nich Dharmy. Ta podróż zabrała mu osiem lat. Po swoim powrocie żył i nauczał jeszcze przez dziesięć lat. Trzeciego dnia dziewiątego miesiąca roku owcy (1283) zachorował i chociaż jego uczniowie błagali go, żeby ich nie opuszczał, powiedział, że jego czas już nadszedł. Mówi się, że w siedem dni po jego odejściu nie zobaczono już jego ciała. Mnisi nie przerywali składania ofiar i medytacji i ósmego dnia ciało znowu się pojawiło. Ci o przejrzystej wizji ujrzeli Herukę, rozmaite symbole i święte sylaby, natomiast ci, którzy nie byli tak zawansowani w mądrości, zobaczyli tylko ludzkie ciało. Dziesiątego dnia zostało ono spalone. Na nie spalonych kościach widziano święte obrazy i mantry, a w popiołach znaleziono, rincil.

III KARMAPA, RANGDZIUNG DORDŻE
(1284-1339)

Rangdziung Dordże urodził się ósmego dnia pierwszego miesiąca roku drewnianej małpy podczas wizyty rodziców u siostry matki. Po narodzinach Rangdziung Dordże przestraszył swoją ciotkę, wskazując na księżyc i oświadczając, że jest to ósmy księżyc. Rodzice nakłonili ciotkę, aby utrzymała to zadziwiające wydarzenie w tajemnicy, sami nie wiedząc, co zrobić z nadnaturalną dojrzałością swego syna. Mając trzy lata poprosił kogoś, aby zrobił mu czarną koronę. Później zobaczono go jak siedzi na skale z czarną koroną na głowie i głosi dzieciom nauki. Miał również dojrzałe umysłowe zdolności, a gdy jego ojciec zapytał go o to któregoś dnia, powiedział, że jest Karmapą. Wówczas jego rodzice przekonali się, co do rzeczywistości jego mocy i został wysłany do Tsurphu, gdzie w wieku siedmiu lat wyświęcono go na mnicha.

W toku nauki Rangdziung Dordże miał wizję Mańdziuśrego, który powiedział mu, że powinien udać się do Chin. Przez pewien czas podróżował po Wschodnim Tybecie, a kiedy w 1331 r. powrócił do Tsurphu, otrzymał od cesarza Toghana Temura uprzejme zaproszenie do odwiedzenia go. Wraz z listem cesarz przysłał złotą pieczęć, którą najwyższy chan Mongka podarował II Karmapie, Karma Pakszi. Przypominając oddanie, jakie mieli dla buddyzmu jego mongolscy przodkowie w tym Kublai Chan, cesarz oświadczył, że również pragnie być opiekunem i sługą Dharmy i wychwalał Rangdziung Dordże za jego wykształcenie i świętość. List dawał jasno do zrozumienia, że odmowa zmartwiłaby cesarza i uczyniła Karmapę odpowiedzialnym za wszelkie zło, jakie spadłoby na buddyzm w Chinach, podczas gdy jego troska o dobro wszystkich istot, od cesarza poczynając, niewątpliwie zapewniłaby jego akceptację i wszystko zostałoby uczynione zgodnie z jego życzeniami. Karmapa przyjął to wymuszone zaproszenie i zanim udał się do Chin, w następnym roku (1332) otrzymał drugi list, wyrażający zadowolenie cesarza i nakłaniający go, aby nie zwlekał z odjazdem.

Cesarz umarł przed przybyciem Rangdziung Dordże do Pekinu, ale nowy cesarz, Riczenpal, nakłonił go do kontynuowania podróży. Jednak wkrótce po przybyciu Rangdziung Dordże do stolicy(Chin), zmarł także nowy cesarz. Te dwa nagłe zgony wywołały naturalnie niepokój i przez pewien czas sprawa cesarskiej sukcesji była niepewna. Rangdziung Dordże pozostał w Pekinie i był obecny przy wprowadzeniu na tron następnego cesarza, Toghana Temura.

W roku drewnianego psa(1334) Rangdziung Dordże miał wizję Awalokiteśwary wskazującą, że powinien wrócić do Chin. Przez sześć miesięcy medytował w Sześć miesięcy medytował w Samye Czipur i miał wizję, Padmasambhawy. Nastąpił dalszy okres nauczania i praktyki, ale na początku 1336 r. otrzymał od cesarza Toghana Temura list, przypominający o jego obietnicy powrotu (do Chin). List był bardziej utrzymany w bardziej wyrażającym szacunek mniej rozkazującym tonie, niż list poprzedniego cesarza. Ofiarowywał lamie najwyższy szacunek i udogodnienia podczas podróży, chociaż znowu wyrażał obawy o szkody, jakie mogłaby ponieść Dharma Buddy, gdyby Rangdziung Dordże nie przyjechał. Rangdziung Dordże powrócił do Pekinu w roku ziemnego królika (1338) i zostało dobrze przyjęty. Jednak czternastego dnia szóstego miesiąca podczas mówienia(mantry) Heruki oświadczył, że opuści ciało i wejdzie w Nirwanę. Piętnaście dni później wielu ludzi, włączając w to cesarza, ujrzało jego twarz. To zdarzenie zostało uwieńczone na obrazie (przedstawiającym) Karmapę w półksiężycu.

W zgiełku tego niespokojnego okresu duchowa siła i wpływ były w nieunikniony sposób związane ze świeckim autorytetem i również Karmapowie zostali wciągnięci w polityczne wydarzenia i poruszeni przez zmieniające się losy cesarstwa i innych dynastii. W tym czasie powstała druga linia inkarnowanych lamów Karmapów zwana linią Czerwonych Czapek (szamar). Pierwszym lamą tej linii był Drakpa Senge, współczesny Rangdziung Dordże. Podczas gdy Karmapowie Czarnych Czapek (szarnag) zdecydowanie unikali angażowania się w polityczne wydarzenia, lamowie Szamar byli bardziej skłonni do (uczestniczenia w) życiu politycznym. Ich główną siedzibą stał się położony na północ od Tsurphu klasztor Yanpakan, założony w 1489 r.Większość inkarnacji Szamarpy urodziło się w Tybecie Centralnym lub na obszarze, gdzie miały miejsce największe walki polityczne. Ale chociaż uczestniczyli w wydarzeniach politycznych, często mogli występować w roli pośredników łagodzących różne wpływy. Dziewiąta inkarnacja ich linii (ur. Ok. 1734) była bratem rodzonym, czy też przyrodnim III Panczen Lamy ze szkoły gelugpa, która dzięki poparciu Mongołów zachowywała wówczas dominującą pozycję wśród szkół buddyzmu tybetańskiego. Po nagłej śmierci Panczen Lamy w roku 1780, lama Szamarpa z niewyjaśnionych powodów uciekł do Nepalu i został wciągnięty w nepalski najazd na Tybet w 1788 i 1791 r. W tym czasie Chińczycy uzyskali polityczny nadzór nad Tybetem przez odziedziczenie podbitych przez cesarza terytoriów mongolskich. W końcu rząd chiński wysłał wojsko dla tybetańskich oddziałów i zmusił Nepalczyków do wycofania się. W tym czasie zmarł, podobno w rezultacie otrucia, lama Szamarpa, którego wydania domagali się Chińczycy. Według innej tradycji jego ciało rozłożyło się za sprawą aktu jego woli, na podstawowe elementy; pozostała tylko lewa noga jako relikt, który podobno nadal przechowuje się w Kathmandu. Jego własność została skonfiskowana przez Dalaj Lamę, który zakazał rozpoznawania dalszych inkarnacjidalszych inkarnacji tej linii. Mimo to kagjupowie są przekonani, że lamowie Szamarpy nadal kontynuują swoje inkarnacje w osobach kolejnych Situ Rinpocze. Godne odnotowania jest to, że, XVI Karmapa rozpoznał inkarnację Szamarpy, którą następnie zatwierdził Dalaj Lama. Ten Szamarpa studiuje obecnie Dharmę i praktykował medytację w klasztorze Rumtek w Sikkimie.

IV KARMAPA, ROLPE DORDŻE
(1340-1383)

IV Karmapa urodził się ósmego dnia trzeciego miesiąca roku żelaznego smoka. Jest powiedziane, że zaraz po urodzeniu się usiadł ze skrzyżowanymi nogami i wypowiedział mantrę OM MANI PEME HUNG. Matka, zatrwożona z powodu tego dziwnego zjawiska, uspokoiła się po pomyślnym śnie, w którym śniła, że zbudowała most nad rzeką. Nieco później sam Rolpe Dordże oświadczył, że jest Karmapą. Jeszcze jako dziecko został wprowadzony do klasztoru Tsurphu, gdzie studiował przez wiele lat. W roku 1356 cesarz Toghan Temur, patron jego poprzedniej inkarnacji, zaprosił go do Chin. Rosnąca wówczas autonomia Tybetu spowodowała zredukowanie mongolskiej kontroli do zwykłej formalności i chociaż list cesarza napisano w formie polecenia, był utrzymany w niezwykle grzecznym tonie i wyrażał wielki szacunek. Nawiązując do degeneracji obecnych czasów, poprosił wielkiego nauczyciela, aby nie ograniczał swojej kochającej życzliwości do Tybetu, ale prowadził do prawdziwej nauki istoty, które zbłądziły i odeszły z właściwej ścieżki. Rolpe Dordże udał się do Chin w roku 1359 i pozostał tam aż do roku 1363, będąc czczonym i wpływowym nauczycielem. W tym czasie dynastia mongolska chyliła się ku upadkowi. W tej atmosferze wątpliwości i niepewności, jaka towarzyszy kocom epok, potrafił z wielką siła i zaufaniem inspirować ludzi swoją duchową wiedzą.

Dzięki swojej duchowej mądrości i cudownym mocom, Rolpe Dordże zyskał wielkie uznanie w Tybecie. Po powrocie do Tybetu zbudował wiele świątyń i był jednym z nauczycieli młodego Tsong Khapy (1357-1419), który później założył szkołę gelugpa. Po zmianie dynastii w Chinach Tai Tsung, pierwszy cesarz dynastii Ming, zaprosił w 1368 r. Rolpe Dordże i innych wybitnych lamów do Chin. Rolpe Dordże nie powrócił do Chin, ale w 1374 r. wysłał do cesarza posłańców, a następnie ponawiał to co jakiś czas aż do chwili swojej śmierci. Trzeciego dnia w roku wodnej świni opuścił ciało, wchodząc w Nirwanę wraz z odgłosem trzęsienia ziemi i widokiem tęczy. Jego ciało nie zostało spalone, lecz pochowane w stupie w Tsurphu.

V KARMAPA, DESZIN SZIEGPA
(1384-1415)

Przed urodzeniem się V Karmapy, jego matce śniło się, że zbierała złote kwiaty i muszle (symbolizujące pracę Dharmy). Oświadczyła, że słyszała również dobywający się z jej łona dźwięk mantry OM AH HUNG. Deszin Sziegpa urodził się o świcie osiemnastego dnia szóstego miesiąca roku drewnianego ptaka. Matka przez dziewięć miesięcy utrzymywała jego narodziny w tajemnicy. Kiedy miał trzy lata oznajmił, że jest Karmapą i został zabrany do Tsurphu. Zadziwił swego nauczyciela, opowiadając zdarzenia z poprzednich żywotów, a także innych słuchaczy posiadaną w tak wczesnym wieku zręcznością w dialektyce. W wieku siedmiu lat został wyświęcony (na mnicha), a kiedy miał jedenaście lat, zabrano go do Dziowo Rinpocze, świętego posągu Buddy w Lhasie. Jako cudotwórca stał się jeszcze bardziej znany od swego poprzednika. W roku 1407 przyjął zaproszenie do Nanking, aby poprowadzić pamiątkowe ceremonie dla rodziców cesarza Cheng Tsu. Tam został uznany za głównego buddyjskiego mnicha w całym cesarstwie. Cudowne wydarzenia, które towarzyszyły tej wizycie, zostały szczegółowo zanotowane w cesarskim dekrecie, napisanym w pięciu językach na jedwabnym zwoju, przechowywanym w klasztorze Tsurphu.

Z powodu braku miejsca nie sposób wyliczyć nadzwyczajnej obfitości nadnaturalnych zjawisk, które miały miejsce prawie codziennie podczas sześciotygodniowej wizyty Deszin Sziegpa. Jego chińscy gospodarze byli pod głębokim wrażeniem tych cudów i zadali sobie wiele trudu, aby szczegółowo je opisać. (Widzieli) światła, obłoki w kolorach tęczy wypełniające niebo przy różnych okazjach, które czasami unosiły niebiańskie istoty, bodhisattwów, mnichów, Świętych pustelników, stupy, złote drzewa z promieniującymi kwiatami, smoki, lwy i inne symboliczne istoty. Z nieba często spadały niebiańskie kwiaty i (wylewał się) nektar, ukazywały się na nim cenne baldachimy, chorągwie zwycięstwa i jedwabne zwoje, a przy różnych okazjach białe kruki wzlatywały w niebo i tańczyły w dobrze wróżący sposób. Na ulicach widziano nieznanych mnichów o wspaniałej powierzchowności, którzy rozmawiali z przechodniami, a następnie nagle znikali. Ze stup, z górnej części mieszkania Deszin Sziegpy, z flag modlitewnych powiewających nad cesarskim pałacem i królewskimi grobami promieniowało nieziemskie światło o różnych formach i kolorach. Nad świątynią, w której znajdowała się rytualna mandala wykonana przez świętego lamę, świeciły tęcze, a w innej świątyni pojawiły się dwie niebiańskie stupy. Niebo wypełnia niebiańska muzyka, która powodowała, że świątynia ze znajdującą się w niej mandalą wibrowała aż do fundamentów. Następnej nocy po ceremonii oczyszczenia, przez dłuższy czas, najpierw z jednej, a następnie z drugiej strony, rozbrzmiewał dźwięk czyneli, czemu towarzyszyło spadanie kwiatów, pojawianie się tęczowych obłoków i inne zjawiska.

Inna tradycja podaje, że kiedy Karmapa po raz pierwszy przybył na dwór, gospodarze chcieli sprawdzić jego wiedzę na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. (W tym celu) zbudowali dla niego wspaniały tron, który spoczywał na tomach świętych pism. Czymś bardzo niewłaściwym byłoby, gdyby Karmapa usiadł na takim tronie, ponieważ Dharma jest najświętszą rzeczą i nawet wizerunków Buddy nie umieszcza się ponad nią. Kiedy Karmapie pokazano ten tron, usiadł na nim bez słowa, ale przedtem kopnął go nogą. Sceptycznie nastawieni do niego gospodarze sądzili, że siadając na świętych tekstach nieświadomie znieważył Dharmę, okazując w ten sposób, że tak wychwalana przez innych jego wszechwiedza jest tylko legędą. Gdy jednak później podeszli, aby zbadać pisma, okazało się, że wszystkie litery zniknęły z nich i pozostały tylko czyste kartki!

Wizyta Deszin Sziegpy w Chinach była wielkim sukcesem. Zanotowano również, że udało mu się odwieść cesarza od próby pójścia w ślady swoich mongolskich poprzedników i najechania na Tybet, aby umocnić w nim swój autorytet. Cheng Tsu poprosił Karmapę, aby z Nangkingu udał się do Omei Szan w celu odprawienia dalszych ceremonii ku pamięci jego rodziców, a następnie pozwolił mu powrócić do Tybetu. Tam też, wieczorem, piętnastego dnia ósmego miesiąca w roku drewnianej owcy w wieku 31 lat umarł na syfilis.

VI KARMAPA, THONGWA DONDEN
(1416-1453)

Jest powiedziane, że rodzice VI Karmapy przed jego narodzinami mieli pomyślne sny. Ojcu śniło się, że sadził drzewo, a matce, że dęła w muszlę. Gdy dziecko urodziło się ósmego dnia drugiego miesiąca w roku ognistej małpy, natychmiast uśmiechnęło się do matki. Zapisano, że mając siedem lat usiadł na tronie, recytował imiona Buddów i wyjaśniał sześciosylabową mantrę OM MANI PEME HUNG. Któregoś dnia, wskazując na niebo oświadczył: ” Jestem Karmapą”. Bardzo wcześnie miał wizję czerwonego Awalokiteśwary i potrafił widzieć przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Gdy jako mały chłopiec został zabrany do Tsurphu, zadziwił sekretarza poprzedniego Karmapy, któremu w chwili śmierci kazał schować tasiemkę, pytając go: “Gdzie jest moja wstążka?” Po intensywnej nauce, w wieku dziewięciu lat został wyświęcony na mnicha. Mimo zaproszenia, nie pojechał na dwór chiński. Jednakże w latach 1436-1450 wysłał do cesarza osiem misji. Te misje były wówczas czystą formalnością o niewielkim znaczeniu, a następnie ich częstotliwość została ograniczona dekretem cesarskim, który anulował niepotrzebne wydatki. Tongwa Dondena szczególnie pamięta się ze względu na płodną działalność wydawniczą, w tym opublikowanie Kandżuru i Tendżuru, wydrukowanych złotymi literami na czarnym papierze. Odszedł rankiem ósmego dnia pierwszego miesiąca w roku wodnego ptaka, a jego ciało zostało spalone.

VII KARMAPA, CZEDRAG GYATSO
(1454-1506)

Narodziny VII Karmapy miały miejsce piętnastego dnia pierwszego miesiąca roku drewnianego psa, czemu towarzyszyły spadające z nieba kwiaty. Zostało zapisane, że jego ciało nosiło różne pomyślne znaki: na szczycie głowy miał Wadżradharę, nad czakrą serca białą sylabę OM, na niższej czakrze sześcioramienną gwiazdę, a na stopach obu nóg koła. Kiedy miał dziewięć miesięcy otrzymał koronę poprzedniego Karmapy oraz dzwonek i dordże, które natychmiast podniósł i we właściwy sposób uchwycił. Kiedy miał trzy lata, okazało się, że potrafi czytać i pisać, chociaż nikt go tego nie uczył; a w obecności 10.000 mnichów recytował OM MANI PEME HUNG. Mając dziesięć lat otrzymał pierwsze święcenia, a w dwunastym roku życia został mnichem. Próbką jego scholastycznej wiedzy była doskonałość w logice i słynne komentarze, jakie napisał do pradżniaparamity. Na czas jego dzieciństwa nie przypadały żadne konflikty z dworem chińskim, gdyż panujący wówczas cesarz Ying Tsung nie darzył buddyzmu łaskami. Ale w roku 1465 władzę w Chinach objął Hien Tsung, oddany buddysta, który odnowił korespondencję z Karmapą i wymienił z nim dary. Również następny cesarz Hsiao Tsung słał (listy) z prośbą o błogosławieństwo Karmapy, ale w znacznej mierze nie był dobrze nastawiony do buddyzmu i lamów tybetańskich. Cziedrag Gyatso przyjął dary od Mandaghol Chana, dwudziestego siódmego następcy Dżyngis Chana (panującej) w bardzo już okrojonym cesarstwie mongolskim. Utrzymywał też korespondencję z mahapanditą Bodhgaji, który zaprosił go do odwiedzenia Indii.

Dwunastego dnia pierwszego miesiąca roku ognistego tygrysa wiadomo już było, że Karmapa umrze. Dwa dni później zobaczył się ze swymi głównymi uczniami, którym przekazał ostatnie wyjaśnienia, a do pozostałych wygłosił publiczną mowę. Następnie napisał imiona rodziców swoisał imiona rodziców swojej przyszłej inkarnacji i wręczył Situ Rinpocze, aby je bezpiecznie przechował. Ciało opuścił o świcie następnego dnia.

VIII KARMAPA, MIKYO DORDŻE
(1507-1554)

Ósmy Karmapa urodził się dziesiątego dnia drugiego miesiąca w roku ognistego królika. Jego matce śniło się, że w jej namiocie znajdowały się wizerunki Buddy i stupy i że ze świątyni zabrała dordże , które emitowało przejrzyste, jasne światło. Tak jak w poprzednich inkarnacjach młody chłopiec sam oświadczył, że jest Karmapą. Został intronizowany w wieku siedmiu lat, a gdy miał lat dziewięć, wyświęcono go na mnicha. Czcigodnego Sangye Nyenpę poprosił, żeby został jego nauczycielem; wcześnie otrzymał też różne inicjacje. Po trzech latach nauki u swego nauczyciela, jego wiedza i zrozumienie były tak pełne, że śmierć nie napawała go żadnym lękiem. W 1516 cesarz chiński Wu Tsung, który obiął panowanie w roku narodzin Mikyo Dordże, posłał do Tybetu wielką delegację, aby zaprosić go do siebie. W tym czasie Mikyo Dordże przebywał w Kham, we Wschodnim Tybecie. Zaproszenie spotkało się z grzeczną odmową i z wielu powodów uznano je za niepomyślną wróżbę. Rozmiar i siła delegacji wywołała pewien niepokój u doradców Mikyo Dordże , którego-w celu zachowania ostrożności- wysłano do bezpiecznego miejsca w Tybecie Centralnym. Wu Tsung zmarł w 1521 r., a jego następcą został jego kuzyn Szih Tsung, gwałtowny przeciwnik buddyzmu. Wobec tego kwestia wizyty Mikyo Dordże w Chinach nie pojawiła się już więcej.

W Tsurphu Mikyo Dordże wykonał w srebrze podobiznę swego nauczyciela , poświęconą następnie przez samego Sangye Nyenpę. Mikyo Dordże podróżował po całym Tybecie, zatrzymując się w wielu miejscach, aby studiować i nauczać. Ułożył także bardzo ważną praktykę Thinśi Lama Naldzir, polegającą na przywoływaniu i wizualizowaniu kolejnych inkarnacji i duchowych właściwości Karmapów, Sangye Nyenpy i innych głównych lamów kagju. Na praktykę tej sadhany kładzie się w szkole kagju duży nacisk. Mikyo Dordże przygotowywał się na śmierć w 1546 r., ale współczesny mu, V Szamarpa Kenciog Yenlak przekonał go, aby przedłużył swoje życie. Ciało opuścił w Yarlung, dwudziestego trzeciego dnia ósmego miesiąca roku drewnianego tygrysa. Widziano wspaniałe tęcze i spadające z nieba kwiaty. Jego ciało zabrani do Tsurphu i umieszczono w stupie.

IX KARMAPA, WANGCZIUK DORDŻE
(1555-1603)

Przed urodzeniem IX Karmapy jego matce śniła się złota mandala, z centrum której promieniowało światło; słyszała także dźwięk konchy. We śnie jego ojca, na podołku pojawił mu się śnieżny lew. Tym pomyślnym znakom towarzyszyły tęcze na niebie i dźwięk mantr, wibrujących wewnątrz i na zewnątrz domu. Dziecko urodziło się o wschodzie słońca siódmego dnia siódmego miesiąca w roku ognistego smoka. Po urodzeniu się, oczyściło swoją twarz, przecierając ją trzykrotnie ręką i ecierając ją trzykrotnie ręką i usiadło ze skrzyżowanymi nogami. Jego narodziny przez osiemnaście dni utrzymywano w tajemnicy.

Po wstąpieniu do klasztoru został wyświęcony przez V Szamarpę, który obciął mu włosy. Przyjął ślubowania bodhisattwy i w wieku jedenastu lat otrzymał od Szamarpy pełne wyświęcenie na mnicha. W toku jego życia, na skutek wpływów w Mongolii, rozpoczął się okres dominacji szkoły gelugpa. W uznaniu skuteczności i gorliwej pracy na rzecz upowszechniania Dharmy, w roku 1577 mongolski wódz Altan Chan, potomek Kublai Chana, nadał Sonami Gyatso, trzeciemu opatowi klasztoru Drepung tytuł “Ocean (dalaj) Mądrości”. Sonam Gyatso był trzecią inkarnacją Gendyn Drukpy, głównego ucznia Tsong Khapy i chociaż ściśle rzecz biorąc był on I Dalaj Lamą, często uważa się go za trzeciego, a jego dwie pierwsze inkarnacje uznaje się retrospektywnie za dwóch pierwszych Dalaj Lamów.

Wangcziuk Dordże wymieniał dary z chińskim cesarzem Szeng Tsung i jednym z mongolskich wodzów, utrzymywał też przyjacielskie stosunki zawiązane przez swoich dwóch poprzedników z królem Likiangu. Najbardziej jest znany ze swoich trzech słynnych ksiąg, podających szczegółowe, bezpośrednie i krótkie wyjaśnienia nauk mahamudry. Zachorował i o świcie dwudziestego ósmego dnia pierwszego miesiąca roku wodnego królika w wieku 46 lat opuścił ciało.

X KARMAPA, CZIEYING DORDŻE
(1604-1674)

X Karmapa urodził się o świcie dwudziestego ósmego dnia czarnego miesiąca w roku wodnego smoka jako trzecie dziecko rodziny żyjącej w Gulog. Sześć lat później, kiedy uznano go już za Karmapę, został przez Kho Lodżi, mongolskiego króla Kokonor, zaproszony do złożenia mu wizyty. Opiekunowie młodego lamy uznali jednak, że wizyta byłaby niewłaściwa z wielu powodów, z których dużą rolę odgrywała obawa o jego bezpieczeństwo i dlatego zaproszenie zostało odrzucone.

W roku 1612 Karmapa wymienił posłańców z cesarzem chińskim Szen Tsung, a w trzy lata później, gdy miał jedenaście lat, został formalnie wprowadzony do klasztoru Tsurphu. W roku 1614 przyjął kolejne zaproszenie do Mongolii, gdzie nawrócił króla Dai Czing na nauki kagju. W 1620 r. dary przysłał mu inny mongolski wódz. Kagjupowie nie byli jednak wówczas aktywni w głoszeniu Dharmy w Mongolii, wskutek czego dominujący wpływ miała tam szkoła gelugpa.

X Karmapa wyrósł w czasach niepokoju, intryg i gwałtu. W okresie jego dzieciństwa zaistniały pewne rozbieżności pomiędzy jego opiekunami z jednej strony, a VI Szamarpą i rodzimymi władcami Tybetu z drugiej strony, którzy w końcu zostali odsunięci przez mongolskich patronów szkoły gelugpa. Jednak sam Czieying Dordże nie uległ wpływowi tych wydarzeń i kiedy dorósł, dokonał wielu cudów. Kroniki Tsurphu odnotowują szczególnie te, których dokonał w wieku szesnastu lat.

Jak niektórzy utrzymywali, w bitwie pod Dam w 1635 r. mongolskie oddziały Arsian Chana zabiły VI Szamarpę (pewne jest, że jego życie zakończyło się mniej więcej w tym czasie), co wywołało obawy o bezpieczeństwo X Karmapy, wskutek czego zmuszony był opuścić Tsurphu. Walka różnych frakcji mongolskich (jedne z nich popierali kagjupów, a inne gelugpów), zakończyła się ostatecznie zwycięstwem Gusri Chana, który w 1642 r. najechał na Tybet i obaliwszy tutejszych władców, osadził na tronie Dalaj Lamę, a jego szkołę gelugpa uznał za najwyższy, polityczny i religijny, autorytet.

Dzięki pośrednictwu Panczen Lamy, X Karmapa doszedł do porozumienia z Dalaj Lamą uznając wyższość tego ostatniego, w zamian za co kagjupa zachowała prawo do utrzymania własnej nauki i większości posiadanych klasztorów. To porozumienie zostało wystawione na niebezpieczeństwo z powodu zakończonego niepowodzeniem buntu wschodniotybetańskiego klanu Garpa, posiadającego silne historyczne związki z Karmapami i ich klasztorami w Kham. Karmapę podejrzewano o udział w tym buncie, (wskutek czego) klasztor, w którym przebywał, został oblężony przez Mongołów i inne oddziały. Uciekając w wielkim niebezpieczeństwie z tej sceny spustoszenia i masakry, (X Karmapa) schronił się u króla Sathama, w którego rodzinie od dawna znajdowali się zwolennicy Karmapy. Czując się nieswojo w świeckiej atmosferze dworskiego życia, Karmapa usunął się do klasztoru, a następnie wyruszył na samotną wędrówkę po dzikim kraju Gulong, chcąc odwiedzić siódmą inkarnację lamy Szamarpy. (Wskazuje to na to, że sam nie brał udziału we wcześniejszym sporze z poprzednim lamą Szamarpą). Rozbójnicy zabrali mu konia i cały dobytek, ale on, nie przejmując się tym, kontynuował swoją podróż pieszo z owiniętymi jedynie w szmaty nogami, żebrząc o pożywienie i nocleg, zanim nie uratowały go grupy poszukiwawcze jego własnych uczniów i Szamarpy.

Pomimo tego, iż blask kagju został przyćmiony przez gelugpę, znaczenie Karmapy zostało docenione, kiedy cesarz zaprosił go do Chin w roku 1653, tym samym, w którym z Chin powracał Dalaj Lama. Karmapa nie przyjął zaproszeni, ale utrzymywał korespondencję z cesarskim dworem w Satham, gdzie żył wówczas, faktycznie jako wygnaniec. W roku 1660 cesarz zaofiarował się obdarzyć go pieczęcią, pragnąc na nowo ustalić więzi z buddyzmem, którymi cieszyła się dynastia Ming. Jednak Karmapa ostrożnie unikał wciągnięcia w jakiekolwiek ambicje cesarza, które mogły zmierzać do rozszerzenia jego politycznych wpływów.

Podczas pobytu Karmapy w Satham, jego obowiązki pełnił mianowany przez niego delegat, Gyaltsab Czienpo Depa Czogyam (1617-58). On też odwiedził Lhasę i doprowadził do odzyskania przez kagjupów większości klasztorów skonfiskowanych po rebelii Garpów. Później sam Karmapa odwiedził Lhasę i nawiązał pokojowe związki z Dalaj Lamą. Wielki V Dalaj Lama sam pochodził z rodziny ningmapa i jego umiarkowane i uprzejme stosunki ze starszymi szkołami, zapewniły szczęśliwy i nie tak ostry bieg historii w Tybecie po okresie zamętu i przemian, czego w przeciwnym razie nie można się było spodziewać. X Karmapa opuścił ciało w roku drewnianego tygrysa i zapisano, że kiedy wszedł w Nirwanę, pokój w którym się to stało, wypełniło światło. Jego ciało zabrano do Tsurphu i umieszczono w stupie.

XI KARMAPA, JESZIE DORDŻE
(1676-1702)

XI Karmapa urodził się w roku męskiego ognistego smoka. Jest zapisane, że dokonywał cudów w wyjątkowo wczesnym wieku i posiadał pełną wiedzę o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. W wieku sześciu lat miał wizję jidama, ale po wyświęceniu (na mnicha) i otrzymaniu inicjacji opuścił ciało przedwcześnie w wieku 26 lat.

XII KARMAPA, CZIANGCZIUB DORDŻE
(1703-1732)

Jest zapisane, że mając dwa miesiące, Ciangcziub Dordże oświadczył: “jestem Karmapą”, a następnie dowiódł tego, wybierając bez wahania spośród innych obrazy, teksty i różańce, które należały do poprzedniego Karmapy. Sam wprowadził się do Tsurphu, a roku 1720 udał się do Lhasy, aby powitać przybywającego Dalaj Lamę. Podczas cerem oni spotkał wiele ważnych osobistości z różnych stron Tybetu, Chin i Mongolii. Najbardziej wpływowym wśród nich był prawdopodobnie władca Phola Miban, szczery zwolennik szkoły gelugpa, ale także gorący obrońca niezreformowanych szkół (w tym kagju) przed prześladowaniami chińskich imperialistów, zawsze uczciwy w swoim postępowaniu. Tych dwoje ludzi pozostawało w dobrych stosunkach, Phola Miban przy różnych okazjach posyłał Karmapie dary, z kolei Karmapa pośredniczył sporach pomiędzy Phola a Bhutanem. W roku 1728 Ciangcziub Dordże przyjął zaproszenie do Chin. Zamiast jednak pojechać tam bezpośrednio, zdecydował się udać najpierw razem z Situ Rinpocze, Szamarpą i innymi lamami kagju na pielgrzymkę do Nepalu i Indii. W roku 1731 przyjaciele Szamarpa i Szarnag (czyli Karmapa) kontynuowali podróż do Chin, ale następnego roku obaj opuścili ciało w Pekinie. Przed swoim odejściem w roku wodnego ptaka, Cziangcziub Dordże wyznaczył na swego następcę Situ Rinpocze. Jego ciało zostało spalone i umieszczone w stupie w Tsurphu.

XIII KARMAPA, DYDYL DORDŻE
(1733-1797)

Guru Rinpocze (Padmasambhawa) przepowiedział kiedyś przyszłą wielkość XIII Karmapy, który zasłynął z cudownego rozumienia mowy zwierząt. Był także znany jako terton (odkrywca ukrytych tekstów i innych cennych przedmiotów). Urodził się w roku żeńskiego wodnego wołu. Jest powiedziane, że nowonarodzone dziecko miało na swoim języku białą sylabę “A”, będącą źródłem wszystkich dźwięków i esencją oświecenia. Studiował u lamy Situ, a później wybrali się razem w podróż do Tsurphu. Następnie został wyświęcony przez Situ (Rinpocze).

Zostało zapisane, że nie tylko rozumiał język zwierząt, ale także przekazywał im nauki. Pewnego razu podniósł do góry za uszy królika i powiedział do niego: “Chociaż urodziłeś się jako zwierzę, posiadasz mimo to esencję Nirwany. Dlaczego nie stajesz się oświecony?” Podczas wizyty w klasztorze Benczien we Wschodnim Tybecie, zachorował i przez kilka lat przebywał w nim, lecząc się. W klasztorze tym znajduje się wizerunek (Dydyl Dordże) przez niego samego poświęcony. Ostatniego dnia pobytu jego stopa w cudowny sposób odcisnęła się na skale, na której stał, żegnając innych. Przed odejściem wyznaczył na swego następcę Situ Rinpocze, a Padmie Nyingyar wręczył list, w którym zapisał imiona swoich przyszłych rodziców. Odszedł z roku ognistej małpy, a kiedy wchodził w Nirwanę, ludzie słyszeli rozchodzący się w powietrzu dźwięk czyneli.

XIV KARMAPA, THEGCZIOK DORDŻE
(1798-1868)

XIV Karmapa urodził się w roku ognistego węża. Przed jego urodzeniem się, jego ojcu śniło się, że otrzymał błogosławieństwo od poprzedniego Karmapy. (Thegcziok Dordże) został wyświęcony przez Situ Rinpocze i Padmę Nyingyar i w Domśug wykonał ceremonię Czarnej Korony. Wraz z Situ Rinpocze wybrał się w podróż do Wschodniego Tybetu, gdzie spotkał Nepon Gyaltsena, z którym odbył wiele ważnych dysput dotyczących medytacji i nauczania Dharmy.

XV KARMAPA, KHACZIAB DORDŻE
(1871-1922)

Życie XV Karmapy zostało szeroko opisane w jego dziełach zebranych. Był on wielkim uczonym i napisał wiele książek. Podobnie jak inni Karmapowie był słynny jako terton, odkrywca ukrytych skarbów. Odwiedził też klasztor Benczien, a w nocy przed jego przybyciem, mnisi słyszeli rżenie konia, na którym siedział niebiański strażnik klasztoru i opiekun (Czystej) Krainy Amitabhy. Gdy Karmapa przybył do klasztoru, miał wizję tego strażnika.

XVI KARMAPA, RANGDZIUNG RIKPE DORDŻE
(1923-1981)

Podobnie jak jego poprzednicy, XVI Karmapa wyróżniał się mądrością i spokojną promiennością. Był znany nie tylko jako pełen mocy terton, ale także ze swojej miłości do dzikich zwierząt, a w szczególny sposób rozumiał ptaki. Urodził się w Kham we Wschodnim Tybecie. Jako młodzieniec, dzięki swojej specjalnej mocy, odkrył skład srebra, ukryty przez swoją poprzednią inkarnację, a następnie użył go na budowę klasztoru. Podczas chińskiego najazdu na Tybet w roku 1959 uciekł ze swojej siedziby w Tsurphu do Sikkimu, gdzie zbudował klasztor w Rumtek. Pomimo utraty ojczyzny, zachował tradycyjną mądrość, a także- w całej ich głębi i bogactwie- praktyki szkoły kagju. Jednocześnie w swoim podejściu w żaden sposób nie ograniczał się i nie zawężał do własnej szkoły, działając w tolerancyjnym ruchu rime, (który przez wiele lat działał na rzecz załagodzenia różnic pomiędzy różnymi szkołami buddyzmu tybetańskiego i wzajemnego ich zbliżenia), w pełni akceptując słuszność wszystkich ortodoksyjnych szkół i duchowej realizacji, do jakiej prowadzą. Posiadał ogromną liczbę zwolenników na Wschodzie (w Sikkimie, Bhutanie, Nepalu, Tybecie, Indii) i rosnącą liczbę uczniów na zachodzie. Był powszechnie czczoną postacią.

Tekst pochodzi z Biblioteczki Buddyjskiej vol.13
[ Czime Rinpocze - Życie Szesnastu Karmapów ]

XVII KARMAPA, OGJEN TRINLE DORDŻE

Jego Świątobliwość XVII Gjalłang Karmapa urodził się tuż przed wschodem słońca ósmego dnia piątego tybetańskiego miesiąca roku Drewnianego Wołu (26 czerwca 1985) w Lhatok, w gminie nomadów o nazwie Bakor we wschodnim Tybecie. Trzy dni później w całej okolicy dało się słyszeć dźwięk konchy i innych instrumentów muzycznych. Przed narodzinami Karmapy piękny ptak, jakiego nigdy nie widziano w okolicy, przysiadł na dachu namiotu i zagwizdał przepiękną pieśń; innym razem nad namiotem pojawiła się tęcza. Wszystkie te cudowne znaki przywiodły mieszkańców Bakor do przekonania, że to dziecko jest zaiste kimś niezwykłym. Kiedy Karmapa ukończył cztery lata, Amdo Palden Rinpocze zaprosił go do swego klasztoru i zaproponował, żeby się tu uczył. Mnisi widząc, że chłopiec jest szczególnie utalentowany, wznieśli dla niego tron. W maju 1992 roku Jego Świątobliwość opuścił na własną prośbę klasztor Karlek i udał się do domu rodziców. Nalegał, żeby rodzina przeniosła się o miesiąc wcześniej z zimowego do letniego obozowiska. Dzięki temu grupa, którą wysłano z klasztoru Tsurphu na poszukiwanie siedemnastej inkarnacji Karmapy, odnalazła go w Bakor – miejscu, które opisał w swej przepowiedni J.Ś. XVI Karmapa i które zobaczył w swej doskonałej wizji J.Ś. Dalajlama. Na dzień przed przybyciem mnichów z Tsurphu Karmapa spakował swoje rzeczy i powiedział matce: “Teraz mogę już wrócić do swojego klasztoru. Byłoby dobrze, gdybym mógł zabrać tam ze sobą kilka upominków z klasztoru Karlek”. Kiedy Jego Świątobliwość wyjeżdżał z Lhatok, niebo rozświetliły trzy dyski słońca. 15 czerwca 1992 roku Jego Świątobliwość XVII Karmapa przybył do klasztoru Tsurphu. Witały go tysiące ludzi przepełnionych radością. 30 czerwca Jego Świątobliwość Dalajlama udzielił Karmapie oficjalnej Pieczęci Aprobaty. 27 września odbyła się ceremonia intronizacji XVII Karmapy w klasztorze w Tsurphu. Dwa dni później Jego Świątobliwość Karmapa odprawił po raz pierwszy publiczną ceremonię – udzielił inicjacji Awalokiteśwary. Wzięło w niej udział ponad dwadzieścia tysięcy szczęśliwych uczniów…

YouTube Preview Image
YouTube Preview Image
YouTube Preview Image
YouTube Preview Image
Poleć znajomym...
  • email
  • Digg
  • Facebook
  • MySpace
  • Twitter
  • Blip
  • Wykop
  • Grono
  • Kciuk.pl
  • Śledzik

Tags:

Dalajlama

Jego Świątobliwość XIV Dalajlama Tenzin Gjaco jest głową państwa i duchowym przywódcą Tybetańczyków. Urodził się 6 lipca 1935 roku w wiosce Takcer w północno-wschodnim Tybecie. Jego rodzice, ubodzy chłopi, nazwali go Lhamo Thondup. Dwa lata później, zgodnie z wiekową tradycją, rozpoznano w nim kolejne wcielenie trzynastu poprzednich Dalajlamów i Awalokiteśwary, Bodhisattwy Współczucia, który odradza się w tym świecie, by służyć wszystkim istotom.

Tybetańczycy wierzą też, że Dalajlama inkarnował się wcześniej w Indiach w trzydziestu sześciu wcieleniach wielkich mędrców a potem w Tybecie: m.in. jako dziesięciu królów (w tym trzech najważniejszych dla propagowania Dharmy: Songcen Gampo, Trisong Decen i Tri Ralpaczen) oraz piętnastu mistrzów buddyjskich szkół ningma, sakja i kadam (np. Sakja Kunga Ningpo i najważniejszy uczeń Atiśi, Lama Drom Tonpa).

Dotychczasowe wcielenia Dalaj Lamów:

* Gedun Drub 1391-1474 Dalajlama I
* Gednun Gjatso 1475-1541 Dalajlama II
* Sonam Gjatso 1543-1588 Dalajlama III
* Yonten Gjatso 1589-1616 Dalajlama IV
* Lozang Gjatso 1617-1682 Dalajlama V
* Tsangyang Gjatso 1683-1706 Dalajlama VI
* Kelzang Gjatso 1708-1757 Dalajama VII
* Jamphel Gjatso 1758-1804 Dalajlama VIII
* Lungtok Gjatso 1806-1815 Dalajlama IX
* Tsultrim Gjatso 1816-1837 Dalajlama X
* Khendrup Gjatso 1838-1856 Dalajama XI
* Trinley Gjatso 1856-1875 Dalajlama XII


Thubten Gjatso 1876-1933 Dalajlama XIII

Thubten Gjatso 1876-1933 Dalajlama XIII



* Thubten Gjatso 1876-1933 Dalajlama XIII
* Tenzin Gjatso 1935 – do dzisiaj Dalajlama XIV

Związek każdego Tybetańczyka z Dalajlamą jest czymś głębokim i trudnym do opisania. Dla nas Dalajlama jest symbolem całego Tybetu: piękna kraju, czystości jego rzek i jezior, świętości niebios, masywności jego gór i siły jego narodu. I jeszcze więcej, jest on żywym ucieleśnieniem odwiecznych zasad buddyzmu, a także esencją tego, ku czemu zmierza każdy Tybetańczyk, od najbardziej rozpustnej ladacznicy w Lhasie do świętego ascety, jest wyzwoleniem, całkowitym wyzwoleniem, jakie daje Nirwana. Dżamjang Norbu.

Uważa się go za doczesne wcielenie bóstwa…powołane do przewodzenia,pokrzepiania i doskonalenia grzesznej i cierpiącej ludzkości oraz do ukazywania drogi ku wyzwoleniu. Przez cały czas jest to ta sama istota, która zasiada na tronie lhaskim w kolejnych wcieleniach. Osoba owiana tajemnicą – duchowa realność Dalajlamy, jest niezmienna i jedynie zmienia się jej ciało, nietrwałe naczynie zastosowane po to, by zstąpic w dół, na niski poziom człowieczy i sprawić, by oślepiające światło prawdy, którą uosabia, stało się dostępne dla naszego ograniczonego pojmowania. Giuseppe Tucci.

Jako Dalajlama otrzymał nowe imię: Dziecyn Dziamphel Ngałang Lobsang Jesze Tenzin Gjaco Święty Pan, Szlachetna Chwała, Pełny Współczucia Obrońca Wiary, Ocean Mądrości. Tybetańczycy z reguły nazywają go Jesze Norbu, Spełniającym Życzenia Klejnotem, lub po prostu Kundun – Obecnością Buddy. Ceremonia intronizacji odbyła się 22 lutego 1940 roku w stolicy Tybetu, Lhasie.

W wieku sześciu lat rozpoczął formalne studia, które zakończył dziewiętnaście lat póniej, uzyskując tytuł gesze lharampa (odpowiednik doktoratu z filozofii buddyjskiej). Rok wcześniej złożył egzaminy w każdym z trzech wielkich uniwersytetów klasztornych: w Drepungu, Sera i Gandenie. Ostatni egzamin odbył się w 1959 roku w lhaskim Dżokhangu podczas Monlamu, święta Modlitwy, które przypada w pierwszym miesiącu kalendarza tybetańskiego.

17 listopada 1950 roku, po wtargnięciu na teren Tybetu osiemdziesięciu tysięcy żołnierzy Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, Jego Świątobliwości powierzono pełną władzę polityczną (głowy państwa i szefa rządu). W 1954 roku złożył wizytę w Pekinie, by negocjować pokój z Mao Zedongiem i innymi przywódcami chińskimi, między inny Zhou Enlaiem i Deng Xiaopingiem. W 1956 roku, podczas wizyty w Indiach z okazji 2500. rocznicy urodzin Buddy, wielokrotnie spotykał się z premierami Nehru i Zhou w związku z coraz gorszą sytuacją w Tybecie.

Próby znalezienia pokojowego rozwiązania konfliktu tybetańsko-chińskiego zniweczyła brutalna polityka Pekinu we wschodnim Tybecie, która wywołała powszechny sprzeciw i wreszcie powstanie. Z czasem ruch oporu zaczął obejmować inne regiony kraju. 10 marca 1959 roku przez Lhasę przetoczyły się największe demonstracje w historii Tybetu. Tłum żądał wycofania się Chińczyków i niepodległości. Manifestacje przekształciły się w powstanie, które został krwawo stłumione przez chińską armię.

Jego Świątobliwość musiał szukać schronienia w Indii, gdzie udzielono mu azylu politycznego. W jego ślady poszło ponad osiemdziesiąt tysięcy tybetańskich uchodźców. Dziś żyje ich na wygnaniu ponad sto dwadziecia tysięcy. Od 1960 roku siedzibą Dalajlamy i tybetańskiego rządu na wychodstwie jest Dharamsala, nazywana często małą Lhasą.

Zaraz po opuszczeniu Tybetu Dalajlama zwrócił się do Organizacji Narodów Zjednoczonych z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie Tybetu. W latach 1959, 1961 i 1965 Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło trzy rezolucje, wzywając Chiny do poszanowania praw człowieka w Tybecie i prawa narodu tybetańskiego do samostanowienia. Pierwszym palącym problemem nowo utworzonego rządu emigracyjnego było ratowanie tybetańskich uchodców i kultury Tybetu. Uciekinierzy znaleli schronienie w osadach rolniczych. Rząd promował inicjatywy gospodarcze i tworzył system edukacyjny, by każde tybetańskie dziecko mogło poznać ojczysty język, historię, religię i kulturę. W 1959 roku powołano Instytut Sztuki oraz Centralny Instytut Wyższych Studiów Tybetańskich tybetański uniwersytet w Indiach. Na wygnaniu udało się odtworzyć ponad dwieście instytucji monastycznych, które ocaliły większoć nauk buddyzmu tybetańskiego, będącego sercem kultury Tybetu.

W 1963 roku Jego Świątobliwoć ogłosił demokratyczną konstytucję, opartą na wartościach buddyjskich i Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, jako model ustawy zasadniczej przyszłego, wolnego Tybetu. Dalajlama, który oświadczył, iż nie będzie piastował żadnego stanowiska politycznego po odzyskaniu przez Tybet niepodległości, kładzie wielki nacisk na koniecznoć dalszego demokratyzowania administracji tybetańskiej. Tybetańscy uchodcy wybierają dziś w bezpośrednich, powszechnych wyborach Congdu (parlament) i Kalona Tipę (szefa rządu).

W 1987 roku na forum Komisji Praw Człowieka Kongresu Stanów Zjednoczonych Dalajlama przedstawił pięciopunktowy plan pokojowy, stwarzający szansę na rozwiązanie problemu Tybetu. Dokument ten przewiduje przekształcenie Tybetu w strefę pokoju, położenie kresu masowemu przesiedlaniu Chińczyków na teren Tybetu, przywrócenie fundamentalnych praw człowieka i swobód demokratycznych, rezygnację Chin z produkcji broni jądrowej i składowania odpadów radioaktywnych w Tybecie oraz wzywa do podjęcia poważnych negocjacji w sprawie przyszłości Tybetu.

15 czerwca 1988 roku Jego Świątobliwość rozwinął ten plan w Strasburgu, proponując utworzenie samorządnego, demokratycznego Tybetu stowarzyszonego z Chińską Republiką Ludową. 2 września 1991 roku tybetański rząd emigracyjny formalnie wycofał tę propozycję z uwagi na brak pozytywnej reakcji chińskich przywódców.

Od 1967 roku Jego Świątobliwość odwiedził niemal pięćdziesiąt państw. Jesienią 1991 roku, na zaproszenie prezydenta Vytautasa Landsbergisa, złożył wizytę w Wilnie i jako pierwszy zagraniczny przywódca przemawiał na forum parlamentu niepodległej Litwy. Podczas konferencji prasowej w Watykanie w 1980 roku mówił: Żyjemy w czasach głębokiego kryzysu i dramatycznych wydarzeń w skali światowej. Nie znajdziemy spokoju ducha, dopóki ludzie nie zaczną żyć z sobą w harmonii. Czekam na spotkanie z Ojcem Świętym z wiarą i nadzieją, [czekam] na wymianę idei i uczuć, na jego sugestie, na otwarcie drzwi dla jeszcze skuteczniejszego niesienia pokoju ludzkości. Jego Świątobliwość spotykał się papieżem Janem Pawłem II w 1980, 1982, 1986, 1988, 1990 i 1999 roku.

W 1989 roku norweski Komitet Pokojowej Nagrody Nobla postanowił wyróżnić nią Dalajlamę, co przyjęto z radością na całym świecie, choć nie w Chinach. Komitet podkreśla fakt, iż w swej walce o wyzwolenie Tybetu Dalajlama konsekwentnie przeciwstawia się stosowaniu przemocy. Opowiada się za rozwiązaniami pokojowymi, które pozwolą, w duchu tolerancji i wzajemnego szacunku, zachować historyczne i kulturowe dziedzictwo jego narodu, napisano w uzasadnieniu. 10 grudnia 1989 roku Jego Świątobliwoć przyjął Nagrodę w imieniu wszystkich prześladowanych, walczących o wolność i pracujących na rzecz pokoju oraz w imieniu narodu tybetańskiego. Nagroda ta utwierdza nas w przekonaniu, iż orężem prawdy, odwagi i determinacji doprowadzimy do wyzwolenia Tybetu. W naszej walce nie ma miejsca na przemoc i nienawiść, powiedział.

Jego Świątobliwość odwiedzał Polskę czterokrotnie, w 1993, 2000, 2008 i 2009 roku, spotykając się m.in. z prezydentem, premierem, prymasem, intelektualistami, studentami, więźniami, społecznością buddyjską i działaczami praw człowieka. Przemawiał w Sejmie i Trybunale Konstytucyjnym.

Dalajlama często powtarza: Jestem tylko zwykłym buddyjskim mnichem nikim więcej, nikim mniej. Jego Świątobliwość prowadzi życie mnicha. Mieszka w niewielkiej rezydencji w Dharamsali, wstaje codziennie o czwartej rano, medytuje, uczestniczy w pracach rządu, udziela audiencji i buddyjskich nauk, prezyduje ceremoniom religijnym. Każdy dzień kończy kolejną sesją modlitw i medytacji.


Tenzin Gjatso 1935 - do dzisiaj Dalajlama XIV

Tenzin Gjatso 1935 - do dzisiaj Dalajlama XIV



Pytany o źródła inspiracji, często cytuje wiersz słynnego buddyjskiego mistrza Śantidewy:

Dopóki trwa przestrzeń
I dopóki pozostają czujące istoty
Obym trwał i ja
By rozpraszać nędzę świata

Finding Purpose in Life
YouTube Preview Image

Dalai Lama in Wroclaw (Poland)
YouTube Preview Image

Zobacz teżKarmapa

Poleć znajomym...
  • email
  • Digg
  • Facebook
  • MySpace
  • Twitter
  • Blip
  • Wykop
  • Grono
  • Kciuk.pl
  • Śledzik

Tags:

 Strona 2 z 2 « 1  2